Najpoważniejszymi kandydatami do wygrania w tej rywalizacji są zięć premiera Viktora Orbana oraz rosyjski oligarcha tatarskiego pochodzenia.
Spar naraził się rządowi węgierskiemu po raz pierwszy, kiedy w 2022 roku poskarżył się w Brukseli na nałożenie wysokiego podatku od przychodów wynoszącego 4,1 proc. przy jednoczesnym wprowadzeniu limitów cenowych i obowiązku wprowadzania promocji. Podatek od tego czasu wzrósł do 4,5 proc.
Czytaj więcej
Rząd Węgier postanowił wydać wojnę zjawisku zmniejszania wielkości czy zawartości produktów konsumpcyjnych za tę samą cenę. Nosi to nazwę shrinkfla...
Podatki po uważaniu
Adresatami austriackiej skargi jest unijna komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager, odpowiadający za politykę przemysłową Thierry Breton i komisarz ds. ekonomicznych Paolo Gentiloni. Zdaniem Spara, ale także austriackiego rządu, chodzi tutaj o złamanie zasady równego traktowania unijnych biznesów i faktu, że zagraniczni operatorzy sieci handlowych na Węgrzech, w tym właśnie Spar zostali obciążeni najwyższym możliwym wymiarem specjalnego podatku. „Dzieje się to w sytuacji, kiedy węgierskie sieci operujące na zasadzie franszyzy płacą podatek w wysokości 0–1 proc. i nieustannie korzystają z korzystniejszych warunków. Jesteśmy w tej chwili drugim co do wielkości operatorem sieci handlowej na Węgrzech, mamy tutaj 600 sklepów. Ale wprowadzone zasady zmuszają nas do funkcjonowania ze stratami, ponieważ marża handlowa jest niższa, od 4,5 proc.” — czytamy w liście Spara. Austriacka sieć wskazuje jednocześnie, że obecna polityka Węgier będzie miała niekorzystne konsekwencje także dla innych operatorów sieci handlowych pochodzących z krajów Unii Europejskiej.
Czytaj więcej
Węgry zwracały w ostatnich miesiącach na siebie uwagę głównie wysoką inflacją i chaosem związanym z próbami jej powstrzymania przez rząd Orbána.
Jak informuje Spar nowy podatek na Węgrzech kosztował go 120 mln euro, przy tym sam podatek w 2023 roku wyniósł 76 mln. W tym roku ma on wzrosnąć do 92 mln euro, co doprowadzi Spara do start finansowych.
Oferty nie do odrzucenia
Heinz Reisch, szef Spara nie ukrywa jednocześnie, że rząd węgierski kilkakrotnie sugerował, że Austriacy powinni wpuścić do swojej firmy osobę bliską Viktorowi Orbanowi, konkretnie jego zięcia Istvana Tiborcza, jako udziałowca. W tym czasie na rynku pojawiły się nieprawdziwe informacje, że Spar ma kłopoty finansowe, powoli wycofuje się z Węgier, ponieważ obawia się przejęcia i restrukturyzacji. Nic z tego nie było prawdą. Zresztą Heinz Reisch nie miał jakichkolwiek zahamowań w mówieniu o nękaniu jego firmy i obietnicach, że podatek od przychodów nałożony na tę firmę będzie obniżony jedynie wówczas, kiedy część własności przejdzie na firmę Tiborcza.
Czytaj więcej
Do końca lutego rząd węgierski zamierza ostatecznie sfinalizować transakcję odkupienia lotniska w Budapeszcie od prywatnych właścicieli. Kwota tran...
Kiedy Austriacy twardo mówili NIE, pojawił się kolejny chętny do współdzielenia się majątkiem Spara — rosyjski oligarcha tatarskiego pochodzenia Megdet Rahimkułow. Też usłyszał: nie. Rosyjski miliarder jest bardzo ważnym graczem w węgierskim biznesie. To on odgrywał kluczową rolę jako pośrednik między Węgrami a Rosją jeszcze w roku 1996. Potem brał udział w negocjacjach pomiędzy MOL-em a Gazprom, ostatecznie został prezesem węgierskiego oddziału Gazprombanku i przedstawicielem całego Gazpromu. Dzisiaj jest właścicielem funduszu inwestycyjnego Kafajat Kft LLC oraz węgierskiego banku Altalanos ErtekForgalmi.
Tiborcz i Rahimkułow niejednokrotnie robili razem biznesy, przede wszystkim na rynku nieruchomości, gdzie firma zięcia Orbana BDPST Group jest wyjątkowo silna. Ostatnio Tiborcza sprzedał dwa austriackie hotele firmie, która jest związana z Rahimkułowem. A jak czytamy na stronie angielskojęzycznego portalu„Vsquare” Rahimkułowów od czasu złożenia oferty była w bliskim kontakcie z rodziną premiera.
Czytaj więcej
Viktor Orbán, w środę obchodzący 60. urodziny, zapowiada, że chce jeszcze porządzić minimum dziesięć lat. Tak skonsolidowanej władzy raczej demokra...
Pogróżki i odpowiedzi
W tym samym czasie przedstawiciele węgierskiego rządu nieustannie naciskali na Spara. Minister Budownictwa i Transportu, Janos Lazar powiedział otwarcie podczas konferencji prasowej 2 marca, że „Spar zapłaci za to, co zrobił w ostatnich dniach” i zapowiedział, że zarekomenduje premierowi, aby państwo, po tych wszystkich kłamstwach wykupiło całą firmę.
W odpowiedzi na to Spar wysłał listy do swoich wszystkich 14. tysięcy pracowników, w których informował o ostatnich sporach z rządem i potwierdzał, że zrobi wszystko, by pozostać na rynku węgierskim. Ujawnił tam również, że zapłacony dodatkowy podatek wyniósł po 8,7 tys. euro na każdego zatrudnionego w sieci pracownika.