Białoruskie MSZ poinformowało, że w związku z sankcjami Unii (wobec reżimu Łukaszenki – red.) z dnia 24 czerwca, został wezwany szef delegatury Unii w republice Dirk Schübel. Podczas spotkania „ambasador Unii Europejskiej został poinformowany o stanowczym stanowisku strony białoruskiej w sprawie absolutnej niedopuszczalności stosowania sankcji jako instrumentu nacisku na suwerenne i niepodległe państwo".

Czytaj także: USA nałożyły sankcje na największe firmy Białorusi

Jednocześnie reżim zapewnia, że „propozycje strony białoruskiej dotyczące rozwoju dialogu, interakcji i współpracy z Unią Europejską w oparciu o zasady równości i wzajemnego szacunku, pozostają w mocy” – czytamy w oświadczeniu, cytowanym przez RIA Nowosti.

Mińsk postraszył Unię, że rozpoczyna realizację procedury zawieszenia umowy o readmisji ze Wspólnotą oraz zawiesza swój udział w unijnej inicjatywie Partnerstwa Wschodniego. Ma też przygotowywać swoje sankcje gospodarcze wobec Unii. Ale nie wiadomo co to miałoby być, gdyż od 25 czerwca Bruksela de facto zastopowała cały handel Białorusi z Unią.

Tony białoruskich towarów wracają znad unijnych granic, a w magazynach firm zaczyna brakować miejsca. Państwowe banki i instytucje finansowe nie mogą także pożyczać pieniędzy na Zachodzie ani przeprowadzać emisji papierów dłużnych.

Dlatego ministerstwo finansów Białorusi zapowiedziało, że podpisze z Rosją umowę o świadczenie usług organizacji emisji obligacji rządowych Białorusi denominowanych w walucie rosyjskiej i emitowanych na terytorium Federacji Rosyjskiej.