Reklama

Mniej urzędników nie trzyma dyscypliny

Coraz mniej pracowników administracji uznawanych jest za winnych naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Nie jest jednak znana wartość tych nieprawidłowości.

Publikacja: 24.05.2015 11:52

Mniej urzędników nie trzyma dyscypliny

Foto: Bloomberg

Za złamanie dyscypliny finansów publicznych, urzędnicy podlegają karom - od upomnienia do zakazu sprawowania funkcji publicznych. W zeszłym roku do specjalnych komisji orzekających wpłynęło 1087 zawiadomień o podejrzeniu naruszenia dyscypliny, a za odpowiedzialnych naruszeń uznano 749 osób - wynika z danych Ministerstwa Finansów o orzeczeniach w komisjach I instancji.

W porównaniu z poprzednimi latami widać, że liczba nieprawidłowości spada. Przykładowo, w 2006 r. (odpowiednie przepisy obowiązują od połowy 2005 r.), do komisji napłynęło 1556 nowych wniosków, a 925 urzędników dopuściło się naruszenia prawa. W 2010 r. - odpowiednio - 1324 i 829. - Trudno jednak na tej podstawie uznać, że dyscyplina finansów publicznych jest lepiej przestrzegana - komentuje Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte Business Consulting. - Nie znamy bowiem wartości finansowej tych naruszeń. Bez tego nie jesteśmy więc w stanie powiedzieć, czy rzeczywiście urzędnicy pracują lepiej, czy też może tych popełniających błędy jest mniej, ale państwo kosztuje to więcej - wyjaśnia Antczak.

Z danych resortu finansów wynika, że skala nieprawidłowości raczej nie jest uznawana za wielką (choć trzeba tu podkreślić, że "grube" oszustwa - np. korupcja, kradzież itp., sprawdzana jest przez inne instytucje - CBA, prokuratur czy policję). W stosunku bowiem do 56 proc. uznanych za winnych odstąpiono od wymierzenia kary (głównie ze względu na niską szkodliwość czynu), w stosunku do 38 zastosowano karę upomnienia. Naganą zostały ukarane 32 osoby, a 9 osób - karą pieniężną (średnio 4,1 tys. zł, a najwyższa kara to 13,9 tys. zł). Nikt nie został z tego tytułu pozbawiony prawa do sprawowania funkcji publicznych.

Jakie uchybienia popełniają urzędnicy? Najczęściej (ok. 25 proc.) dotyczy nieprawidłowości w zakresie sprawozdawczości finansowej urzędów. Drugą, prawie tak samo liczną (22 proc.) kategorią spraw spornych są zamówienia publiczne (np. zamawianie z wolnej ręki zamiast pełnego trybu przetargowego, rozbieżności między zakresem wykonanych a opisanych w zamówieniu prac, itp.).

Kolejne grupy naruszeń dotyczą nieprawidłowości w dokonywaniu wydatków przez urzędników (14,4 proc.), w wydatkowaniu i rozliczaniu dotacji (7,8 proc.) czy zaciągania zobowiązań 7,5 proc.).

Reklama
Reklama

W przeważającej większości zarzuty o naruszanie dyscypliny finansów publicznych dotyczą urzędników samorządowych (88,5 proc.). Najwięcej pracy mają komisje orzekające z Katowic, Krakowa i Warszawy (wydały w zeszłym roku najwięcej orzeczeń). Najsurowsze wydają się komisje z Olsztyna, Zielonej Góry i Warszawy (stosunek uznanych za odpowiedzialnych naruszenia dyscypliny do liczy orzekanych spraw wynosi powyżej 80 proc.), za to najbardziej łaskawe - te z Białegostoku i Katowic (powyższa relacja poniżej 36 proc.). Koszty postępowań o naruszenie dyscypliny ponoszą ci urzędnicy, których uznano za odpowiedzialnych błędów, w 2014 r. wyniosły one 218 tys. zł.

Gospodarka
Ruszyła rejestracja na EEC 2026. Znamy program wydarzenia
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Gospodarka
Boom w pustynnych piaskach Półwyspu Arabskiego kusi Polaków
Gospodarka
Przemysł energochłonny w Europie wciąż w trudnej sytuacji
Gospodarka
Rosja wraca do czasów ZSRR. Coraz mniej towarów z zagranicy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama