Wielkie koncerny i polskie firmy już inwestują w Ukrainie. Nie boją się rakiet

Mimo wojny wielkie koncerny inwestują w Ukrainie. Polski rząd po wielu miesiącach chaotycznych działań próbuje uporządkować wsparcie dla naszych firm prowadzących interesy z sąsiadem.

Aktualizacja: 26.06.2023 06:13 Publikacja: 26.06.2023 03:00

Światowe koncerny i polskie firmy inwestują w Ukrainie.

Światowe koncerny i polskie firmy inwestują w Ukrainie.

Foto: AFP

Chociaż ofensywa wojsk ukraińskich na razie nie przyniosła przełomu w wojnie z Rosją, a próba puczu Prigożyna nie odwróciła biegu wojny, to światowe koncerny i polskie firmy inwestują w Ukrainie. Sprzyja im lekkie uspokojenie gospodarki nad Dnieprem i umiarkowanie dobre prognozy na przyszłość.

Jedni nie boją się rakiet…

Wojną nie przejmuje się koncern piwny Carlsberg, który w ubiegłym tygodniu zaprezentował gotową już nową linię produkcyjną swojego zakładu w Kijowie, zbudowaną kosztem 40 mln euro. – Ta linia zwiększy produkcję wyrobów w puszkach o 80 proc. – zapowiedział Oleh Chaidakin, dyrektor zarządzający Carlsberg Ukraine.

Także w ubiegłym tygodniu koncern Philip Morris ogłosił, że w okolicach Lwowa zbuduje nową fabrykę kosztem 30 mln dolarów. Będzie tam pracowało 250 osób. Wcześniej firma ta musiała zamknąć swój zakład w Charkowie, czyli w strefie działań wojennych. Jednak zamiast wycofywać się z Ukrainy, koncern postawił na kosztowną relokację. – To była decyzja podjęta już w czasie wojny i spowodowana wojną. Zresztą ewakuowaliśmy z Charkowa naszych pracowników – tłumaczy Adam Suchenek, rzecznik Philip Morris w Polsce.

Z kolei koncern Nestle w maju rozpoczął budowę swojego nowego zakładu sosów, przypraw i zup błyskawicznych w Smogilowie w zachodniej Ukrainie. Skala inwestycji to ponad 42 mln dol. Nestle ma już zresztą fabrykę w pobliskim mieście Torczyn (nazwa tego miasta na Wołyniu jest marką popularnych w Ukrainie majonezów, keczupów i innych dodatków do potraw).

Trwa budowa nowych zakładów chemii gospodarczej Unilever (wartego 20 mln euro) i materiałów budowlanych Kingspan (tu plany sięgają nawet 280 mln dol.). Także polski producent płytek ceramicznych Cersanit kontynuuje budowę nowej fabryki w Ukrainie (wcześniej firma pozbyła się swoich aktywów w Rosji).

Choć te przykłady nie oznaczają jeszcze wielkiego boomu inwestycyjnego w Ukrainie, to – jak wskazuje Serhij Ciwkacz, szef rządowej agencji UkraineInvest – są to dobre jaskółki. – Przykłady firm Philip Morris, Carlsberg, Kingspan czy Unilever pokazują, że nie warto czekać na koniec wojny – powiedział „Rzeczpospolitej” Ciwkacz, podkreślając, że te wszystkie firmy dokonują realnych inwestycji, a nie tylko wstępnych planów. – To powinno być zachętą dla innych, by też rozpoczęli u nas inwestycje. Kto podejmie przynajmniej wstępne działania już teraz, wyprzedzi tych, którzy czekają na koniec wojny – zachęca szef UkraineInvestu.

…inni się przyglądają

Jak wskazuje Ciwkacz, o rosnącym zainteresowaniu ukraińskim rynkiem może świadczyć podpisane przez około 400 firm z całego świata porozumienie „Ukrainian Business Compact”. To dokument, który powstał w Londynie podczas ubiegłotygodniowej konferencji o odbudowie Ukrainy. Sygnatariusze deklarują w nim zainteresowanie rynkiem ukraińskim, odbudową tego kraju i przyszłymi inwestycjami.

– To wprawdzie tylko deklaracja ze strony biznesu, ale na pewno znak zwiększającego się zainteresowania naszym rynkiem. Zresztą pod tym względem londyńska konferencja była bardziej obiecująca niż poprzednie międzynarodowe zjazdy biznesowe poświęcone tym tematom – twierdzi Dmytro Bojarczuk, szef kijowskiego think tanku CASE Ukraina.

Z kolei Dariusz Szymczycha, wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej, przyznaje, że zarówno polskie, jak i światowe firmy, pewnie będą czekać na większe zaangażowanie inwestycyjne do czasu zakończenia działań wojennych. – Dopóki trwa agresja pełnoskalowa, trudno o inwestycje na pełną skalę – twierdzi Szymczycha. Przyznaje jednak, że zainteresowanie rynkiem ukraińskim widać choćby po zwiększającej się liczbie członków jego Izby. Przed wojną z Rosją jej członkami było 350 firm, teraz ta liczba sięgnęła 470.

Dobrym znakiem dla firm wiążących przyszłość z Ukrainą jest też widoczne uspokojenie tamtejszej gospodarki. Według Państwowej Służby Statystycznej spadek PKB już wyhamowuje (patrz wykres). Bank Światowy prognozuje, że po ubiegłorocznym niemal 30-proc. spadku PKB bieżący rok ukraińska gospodarka zakończy wzrostem o 0,5 proc.

– Jeśli nie będzie nadzwyczajnych czynników pogarszających sytuację, to możemy mówić o umiarkowanie pozytywnej prognozie, nawet do 3 proc. wzrostu PKB – przewiduje z kolei Dmytro Bojarczuk. Zaznacza jednak, że wyniki ukraińskiej gospodarki, w znacznym stopniu polegającej obecnie na sektorze rolnym, zależą od pogody i tego, jakie plony uda się zebrać podczas żniw. – Wiele też zależy od sytuacji na froncie i rozwoju sytuacji w Rosji – zaznacza ekspert.

Ożywienie w Polsce

Sytuacja oczywiście wciąż pozostaje trudna – banki niechętnie udzielają kredytów ukraińskim firmom, są też duże kłopoty z zatrudnieniem pracowników (zwłaszcza kobiet, które wyemigrowały). W dodatku od 1 lipca prawdopodobnie podrożeją paliwa, bo rząd w Kijowie zdecydował, że przywróci na nie 20-proc. VAT, obniżony do 7 proc. po wybuchu wojny.

Ostatnie tygodnie przyniosły też kilka działań polskich władz w sprawie wsparcia polskich firm zainteresowanych rynkiem ukraińskim. Ogłaszane przed rokiem przez wicepremiera Jacka Sasina szumne plany wielkiej akcji odbudowy Ukrainy przez polskie firmy przez dłuższy czas pozostały na papierze. Wprawdzie Polska Agencja Inwestycji i Handlu zebrała listę około 1200 firm zainteresowanych takimi przedsięwzięciami i prowadzi akcję informacyjną, ale jak na razie nie przyniosło to konkretnych efektów.

Dopiero ostatnie tygodnie przyniosły pewne ożywienie działań. 20 czerwca rząd przyjął projekt ustawy wzmacniającej kompetencje KUKE w ubezpieczeniach handlu z krajami podwyższonego ryzyka. Cztery dni wcześniej powołano byłą szefową resortu gospodarki Jadwigę Emilewicz na stanowisko pełnomocnika ds. polsko-ukraińskiej współpracy rozwojowej. W najbliższy wtorek 27 czerwca ma się odbyć pierwsze posiedzenie tego zespołu, z udziałem przedsiębiorców.

– To bardzo ważne decyzje, których nasza Izba od dawna się domagała – ocenia Dariusz Szymczycha.

Jak chronić biznes

Rada Ministrów przyjęła 20 czerwca projekt ustawy rozszerzającej możliwości działania Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych na przedsięwzięcia gospodarcze o podwyższonym ryzyku. KUKE będzie mogła reasekurować ubezpieczenia transportu towarów w rejony objęte działaniami zbrojnymi. Oferta ma obejmować też np. zakup towarów za granicą, także w związku z przedsięwzięciami związanymi z odbudową Ukrainy. Ubezpieczeniem KUKE będą mogły być objęte, na równi z firmami polskimi, również polskie oddziały przedsiębiorców zagranicznych. Ma to być ukłon w stronę m.in. ukraińskich przedsiębiorstw, które przeniosły się do Polski lub planują to zrobić.

Chociaż ofensywa wojsk ukraińskich na razie nie przyniosła przełomu w wojnie z Rosją, a próba puczu Prigożyna nie odwróciła biegu wojny, to światowe koncerny i polskie firmy inwestują w Ukrainie. Sprzyja im lekkie uspokojenie gospodarki nad Dnieprem i umiarkowanie dobre prognozy na przyszłość.

Jedni nie boją się rakiet…

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Gospodarka
Wielka ulga dla Ukrainy. Kredytodawcy poszli na ugodę
Gospodarka
Joe Biden poza wyścigiem o Biały Dom. Oto jak zareagują rynki
Gospodarka
Dlaczego wielka finansjera z Wall Street woli Donalda Trumpa?
Gospodarka
EBOiR ma strategię dla Polski. Jest nowy priorytet
Gospodarka
Popłyną wielkie pieniądze z Unii dla Ukrainy. Ale jest jeden problem