Produkcja przemysłowa osiągnęła w sierpniu wzrost 8,8 proc. rok do roku.
- Na pewno działa efekt niskiej bazy. Generalnie widać, że gospodarka ma się nieźle jeżeli chodzi o tempo wzrost gospodarczego - tłumaczył Jankowiak.
- Nieco gorzej jest ze strukturą tego wzrostu. U nas wciąż dominuje konsumpcja – dodał.
Wyjaśnił, że na potencjał gospodarki składają się inwestycje i sytuacja na rynku pracy.
- Pod tym względem wciąż nie wyglądamy najlepiej – ocenił.
- Potencjał jest ważny, bo utrwala wysokie tempo wzrostu – dodał.
Jankowiak zaznaczył, że konsumpcja ma tylko charakter cykliczny.
- Nie znamy przypadków, kiedy po spowolnieniu tempa wzrostu i odwróceniu się cyklu koniunkturalnego, konsumpcja utrzymałaby się na bardzo wysokich poziomach – przypomniał.
Bardzo dynamicznie rośnie budownictwo mieszkaniowe i deweloperka na cele komercyjne.
- W budownictwie przemysłowym jest gorzej – stwierdził gość.
Jankowiak ocenił, że nie osiągniemy 5 proc. wzrostu PKB.
- Doprowadziłoby to do szybkiego domknięcia się luki popytowej i wzmogłoby napięcia inflacyjne, których na razie nie widać – mówił.
- W najbliższych latach 4 proc. to wszystko, na co stać gospodarkę. Wymagana jest jednak zmiana struktury tego wzrostu na rzecz inwestycji – dodał.
Zaznaczył, że problem polega też na tym, iż inwestycje, które zaczną rosnąć, będą finansowane głównie ze środków publicznych.
Rząd chwali się 5 mld zł nadwyżką budżetową po 8 miesiącach.
- Nigdy tego nie widzieliśmy. Jeżeli mamy taką strukturę wzrostu gospodarczego to z punktu widzenia budżetu sytuacja jest bardzo korzystna – ocenił gość.
Widać też wyraźny skok przychodów VAT.
- Ze wzrostu dochodów VAT, mniej więcej 33 proc. przypada na uszczelnienie systemu podatkowego. Kolejne 33 proc. związane jest z dynamiką wzrostu. Reszta związana jest ze wzrostem represyjności systemu. Kiedy dokręca się śrubę i uwaga skupiona jest na stronie dochodowej, to w sieć, oprócz przestępców podatkowych, wpadają też mniejsze i średnie ryby – tłumaczył Jankowiak.
Podkreślił, że jeżeli gospodarka rozwija się w tempie ponad 4 proc. to powinna mieć nadwyżkę budżetową, a nie deficyt.
Jankowiak wyliczył, że gdyby tempo wzrostu spadło do 1,5 proc. PKB, spowoduje to wzrost deficytu sektora finansów publicznych do poziomu 7,6 proc. PKB.
- Przy spowolnieniu tempa wzrostu i takiej ilości wydatków zdeterminowanych, wracamy do poziomu deficytu z sytuacji pokryzysowej – mówił.