„Najważniejszy światowy dostawca pszenicy, największy eksporter gazu ziemnego i czołowy producent wódki: Rosja ma w zanadrzu wiele atutów w światowym handlu. Geopolitycznie następca sowieckiego supermocarstwa kultywuje wizerunek wielkiego mocarstwa – i tak chce być traktowany. Jeśli chodzi o gospodarkę jako całość, największy kraj na świecie nawet nie zbliża się do tego wizerunku: z produktem krajowym brutto równym połowie tego, co miała Wielka Brytania w 2020 roku, zajmuje dopiero jedenaste miejsce” – pisze capital.de.

Niemniej jednak rosyjska gospodarka jest ważnym partnerem Europy, a zwłaszcza Niemiec. Nowa zimna wojna i sankcje uderzą w niemieckie firmy mocniej niż w przedsiębiorstwa w innych krajach. Niemieccy konsumenci od razu odczuli w portfelach, kiedy Rosja zakręciła kurek z gazem z powodów politycznych – a ceny energii wzrosły.

Czytaj więcej

Nord Stream 2 jako środek nacisku na Rosję? "Berlin nie może wykluczyć"

W rankingu zagranicznych partnerów handlowych w 2020 r. Rosja zajęła 15. miejsce w niemieckim eksporcie i 14. w niemieckim imporcie, według obliczeń Komitetu ds. Stosunków Gospodarczych Europy Wschodniej. Kiedy w 2014 r. UE i USA nałożyły na Rosję sankcje w odpowiedzi na okupację części Ukrainy, handel znacznie osłabł. Według Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii (IfW) w 2013 roku Rosja znajdowała się na jedenastym miejscu w statystykach niemieckiego eksportu za Belgią (Chiny były wtedy piąte) i w imporcie z udziałem 4, 5 proc. - na siódmym miejscu - pisze capital.de.

Niemcy kupują obecnie 16 proc. eksportowanego rosyjskiego gazu. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej w 2020 roku Niemcy przejęły około jednej trzeciej (56 mld) ze 168 mld metrów sześciennych gazu ziemnego, który Rosja dostarczyła Europie. Przy krajowym zużyciu 87 mld metrów sześciennych w tym samym roku jest to wysoki odsetek. Drugim najważniejszym źródłem gazu ziemnego dla Niemiec jest Norwegia, a następnie Holandia. „Zwłaszcza w przypadku gazu krótkoterminowa substytucja nie jest możliwa. W przeciwieństwie do oleju. UE jest również największym odbiorcą Rosji (48 proc.), z czego Niemcy, Holandia i Polska stanowią największe ilości. Chiny kupują znacznie więcej ropy niż gazu, co stanowi 31 procent wolumenu eksportu Rosji. Sytuację, którą Moskwa zamierza wkrótce zmienić za pomocą ukierunkowanej strategii wzrostu” – pisze portal capital.de.

Z wyjątkiem importu gazu ziemnego Rosja nie odgrywa większej roli ani w eksporcie, ani w imporcie Niemiec. Jednocześnie eksperci ds. energetyki zwracają uwagę, że zależności w dziedzinie gazu ziemnego są wzajemne – ze względu na połączenie z istniejącą siecią gazociągów. Rosja nie może w krótkim terminie otworzyć alternatywnych rynków eksportowych, choć od kilku lat intensywnie nad tym pracuje. W 2019 roku oddano do użytku pierwszy gazociąg do Chin. Według IfW w 2012 roku trafiło tam tylko 0,1 proc. rosyjskiej produkcji. W 2020 roku było to już 5 procent, a dla całej Azji 11 procent.

Czytaj więcej

Nowych sankcji nie będzie. USA chcą Nord Stream 2

Jednak Chiny stają się coraz ważniejszym partnerem gospodarczym dla Rosji. W 2020 roku aż 18 proc. rosyjskiego eksportu trafiło do Chin. Drugim najważniejszym partnerem handlowym były Niemcy z wynikiem 7,4 proc. a na trzecim Holandia, która odgrywa ważną rolę jako centrum handlu surowcami. Prawie jedna czwarta rosyjskiego importu pochodzi z Chin, a około 10 procent z Niemiec – przed nałożeniem sankcji było to 12 procent.

Kogo mocniej trafią sankcje? Rosję czy kraje zachodnie? Według portalu Capital i danych IfW znaczenie handlu z Rosją dla Niemiec i większości krajów UE jest ograniczone – z wyjątkiem gazu ziemnego. Ponadto Rosja jest w takim samym stopniu uzależniona od dochodów z biznesu surowcowego a także od importu towarów technologicznych z Zachodu. Gospodarka rosyjska ucierpiałaby zatem znacznie bardziej niż gospodarki zachodnie z powodu ostrzejszych sankcji. Zwolennicy ostrzejszego stanowiska wobec Rosji argumentują również, że sankcje z 2014 roku i tak dotknęły tylko niewielką część rosyjskiej gospodarki. Szersze sankcje będą miały wpływ na znacznie większe spektrum działalności gospodarczej rosyjskich firm.

Z perspektywy czasu dotychczasowe sankcje miały bardziej pośredni skutek ograniczający handel: poprzez amerykańskie sankcje finansowe przeciwko kluczowym rosyjskim instytucjom finansowym i firmom energetycznym, których lista z czasem rosła. W związku z tym rosyjski system bankowy został osłabiony, a niepewność, jakie relacje finansowe są w ogóle dopuszczalne, utrudniała finansowanie transakcji eksportowych z Rosją.

Według portalu capital.de w całej Unii Europejskiej to Niemcy najmocniej tracą na sankcjach nałożonych na Rosje – 667 mln dolarów miesięcznie. Druga największa gospodarka UE – Francja jest nimi znacznie słabiej dotknięta. O stopniu ochłodzenia klimatu biznesowego świadczy też poziom inwestycji niemieckich firm. Według Bundesbanku inwestycje bezpośrednie netto w Rosji spadły już w 2019 roku do ok. 2,1 mld euro, czyli jest ich o 36 proc. mniej niż rok wcześniej. Jako przyczyny spadku podaje się przeszkody biurokratyczne, sankcje ze strony UE i USA oraz protekcjonizm.

Czytaj więcej

Berlin gra na umowę z Kremlem