Rząd ogłosił w czwartek pakiet antyinflacyjny. Przekonuje, że zamortyzuje on wzrost cen i będzie chronić budżety gospodarstw domowych oraz firm. – Skorzystają wszyscy Polacy – zapewniał w czasie prezentacji tarczy premier Mateusz Morawiecki.

Czytaj więcej

Anna Cieślak-Wróblewska: Mydlenie oczu za 10 mld zł

Pakiet obejmie m.in. pięciomiesięczną (od stycznia do maja) obniżkę akcyzy na paliwa, zwolnienie paliw z podatku od sprzedaży detalicznej oraz z opłaty emisyjnej, trzymiesięczną obniżkę podatku VAT z 23 do 8 proc. na gaz ziemny i zniesienie akcyzy na energię elektryczną. Planowane jest także wprowadzenie dodatku kompensacyjnego. Łączna wartość pakietu to około 10 mld zł.

rp.pl

Bez walki z chorobą

– Pakiet antyinflacyjny rządu w ogóle nie rozwiązuje problemów związanych z inflacją. Przyczyny inflacji leżą gdzie indziej. Tu mamy kolejny transfer pieniędzy do gospodarstw domowych. Mamy mocno niezbilansowaną podaż z popytem, tymczasem znów dosypujemy pieniądze na rynek. A badania pokazują, że takie czasowe obniżki podatków nie są skutecznym instrumentem. Trafiają do wszystkich. Mają przez to mniejszą skuteczność, bo rozlewają się na wszystkich, więc kwotowo niekoniecznie muszą być duże. Powstanie też problem przy wycofywaniu tego instrumentu, bo choć ma on różne okresy obowiązywania, to w końcu trzeba będzie się z niego wycofać i podwyższyć podatki. A inflacja nadal będzie przecież wysoka – mówi Sławomir Dudek, główny ekonomista i wiceprezes Forum Obywatelskiego Rozwoju.

– To jest pakiet łagodzenia skutków inflacji. Nie ma co do tego wątpliwości. Prawda jest jednak taka, że od rządu i polityki gospodarczej oczekujemy skutecznego zwalczania inflacji, a nie łagodzenia jej skutków. Tymczasem od rządu nie usłyszałem nic na temat zwalczania inflacji. Co więcej, niektóre elementy zaproponowanego jej łagodzenia mogą być kontrproduktywne. Tak będzie, jeśli w sytuacji, gdy inflacja jest spowodowana nadmiernym popytem na rynku, częściowo wynikającym z nadmiernej ilości pieniędzy wydrukowanych przez NBP, a rząd podejmie działania, na skutek których zwiększy swój deficyt, a w odpowiedzi bank centralny zwiększy podaż pieniądza – wtóruje mu ekonomista prof. Witold Orłowski, ekonomista.

Obaj oceniają, że rządowy pakiet to podanie leku przeciwbólowego, żeby na jakiś czas mniej bolało. Lekarz, czyli rząd, nic jednak nie mówi o tym, jak chce leczyć chorobę, czyli walczyć z inflacją.

– Najskuteczniejszą tarczą antyinflacyjną jest właściwe działanie NBP i RPP. A ponieważ tej tarczy nie ma, to się teraz sztukuje. Różnie to można oceniać – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. I wylicza, że wyzerowanie akcyzy na energię elektryczną obniży inflację o 0,1 pkt proc. Jeśli chodzi o pozostałe części rządowego pakietu, głównie czasową redukcję VAT, to wpływ na inflację można oszacować łącznie na około 0,5 pkt proc. W sumie daje to 0,6 pkt proc., które powinno się odłożyć korzystnie na wskaźniku inflacji. – Ale dzieje się to kosztem utraty 10 mld zł wpływów budżetowych. Trzeba je będzie pożyczyć, a potem wykupić. To nie jest bezkosztowe. A przy okazji zakłóca bazę. Bo gdy okres przejściowy, na który jest obniżka, minie, to będzie to samo, co w Niemczech jakiś czas temu, czyli po czasowej obniżce VAT nastąpi powrót do dawnych stawek, który łączy się ze wzrostem wskaźnika inflacji – zauważa Janusz Jankowiak.

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Bezład przestrzenny"

Po co nam nowa ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym

OGLĄDAJ RELACJĘ

Jego zdaniem każdy z takich półśrodków działa na krótką metę i jest obciążony różnymi mankamentami. – Jedynym skutecznym sposobem obniżenia inflacji na dłuższy czas byłoby trwałe obniżenie akcyzy na paliwa. Tego jednak zrobić nie możemy ze względu na obowiązujące w UE minimalne stawki akcyzy, których jesteśmy bardzo blisko. Dlatego premier, mówiąc o obniżce tej akcyzy, nie pokazał żadnych liczb. Ta zapowiedź jest więc po prostu pusta – mówi główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Spółki zejdą z marży?

Jednym z elementów pakietu antyinflacyjnego – o czym nie mówi się głośno – ma być zmniejszenie marży spółek energetycznych należących do Skarbu Państwa. Zdaniem Michała Kozaka z DM Trigon pakiet antyinflacyjny obniżający akcyzę, VAT i opłatę emisyjną, podatek detaliczny wpłynie na ceny nośników energii i finalnie na wpływy do budżetu państwa, jednak nie będzie miał istotnego wpływu na marże osiągane przez spółki paliwowo-energetyczne. – Rozwiązania ingerujące w uzyskiwaną marżę przez stacje benzynowe (rozwiązanie węgierskie) lub rafinerie nie weszły w życie, ponieważ wg nas mogłyby zaszkodzić transakcji PKN Orlen – Lotos – uważa Kozak.

Z kolei zdaniem ekonomisty i analityka rynków finansowych Marka Zubera obniżki VAT i akcyzy na energię i paliwa poprawią sytuację na rynku. Przełoży się to na obniżki cen. Będzie to jednak przerzucanie kosztów, które poniesiemy w latach kolejnych. – Odbiorca końcowy zapłaci mniej w przypadku paliw. Tu dojdzie do obniżki cen. Ropa w kolejnych miesiącach może tanieć. Okres działania tarczy to kilka miesięcy. W międzyczasie może dojść do obniżenia cen ropy do poziomu 60 dol. To może przełożyć się na spadek cen paliw na stacjach do poziomu 5,70–5, 80 zł – uważa Marek Zuber.

Zdaniem Krystiana Brymory, analityka DM BDM, w przypadku zahamowania wzrostu cen energii, oprócz budżetu państwa, koszty tego mechanizmu mogą wziąć na siebie cztery największe spółki obrotu i nie będzie to nic nowego. Spółki energetyczne zawnioskowały już o nowe ceny energii. Urząd Regulacji Energetyki może zgodzić się na podwyżki, ale mniejsze, niż chcą tego spółki, na przykład o połowę tego, o co wnioskują. Ponownie ucierpią spółki obrotu. Kwota zależy przede wszystkim od zatwierdzonego poziomu taryf przez URE, ale i poziomu zabezpieczonych cen przez spółki obrotu. Jeśli regulator pozwoli tylko na 10-proc. wzrost cen, to utrata marży przekroczy ponad 1 mld zł dla czterech grup. W 2019 r. podwyżki cen wziął na siebie budżet, w 2020 r. spółki energetyczne, notując blisko 800 mln zł strat, w 2021 r. klienci, a w kolejnym roku koszty te wezmą na siebie wszystkie te grupy po trochu. Inwestorzy powinni być więc na to przygotowani. Wzrostu cen energii i surowców nie zatrzymamy żadną tarczą. Obecnie ceny w hurcie sięgają blisko 500 PLN/MWh z uwagi na rekordowe koszty CO2 i gazu, a taryfa G na ten rok to zaledwie ok. 300 PLN/MWh. Niemniej to, co stracą spółki na detalu, z nawiązką odbiją sobie na hurcie, bo taryfa regulowana to zaledwie ok. 17 TWh energii rocznie przy całkowitym zużyciu ok. 170 TWh.

– Aktualnie zapowiedzi dotyczące tarczy nie przekładają się na postępowania taryfowe, ponieważ nie ma przepisów wdrażających te propozycje. Jeśli takie pojawią się przed końcem postępowań – zerowa akcyza zostanie uwzględniona w stawkach taryf – zapowiada tymczasem URE.