Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak kształtuje się aktualna sytuacja polityczna i społeczna w Niemczech, w tym wyzwania stojące przed rządem?
  • W jaki sposób ewoluuje kondycja gospodarcza Niemiec oraz jakie są dla niej zróżnicowane prognozy wzrostu?
  • Jakie strategiczne decyzje podejmuje niemiecki rząd w zakresie polityki fiskalnej i społecznej?

Niemiecki kanclerz Friedrich Merz wyraźnie nie ma szczęścia. W ciągu 11 miesięcy swoich rządów trzykrotnie odwiedzał prezydenta USA Donalda Trumpa i starał mu się przypodobać, tak by Niemcy zostały uznane przez Stany Zjednoczone za kluczowego sojusznika, któremu powierzone zostanie bezpieczeństwo Europy. Te starania zostały jednak zepsute przez niefortunną wypowiedź Merza, o tym, że „Iran upokarza USA”. Choć niemieccy oficjele wycofywali się z tego twierdzenia i deklarowali wsparcie dla Stanów Zjednoczonych oraz Izraela, to Trump ogłosił wycofanie 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec oraz zapowiedział dalsze redukcje ich liczby. Jednocześnie Merz mocno traci na popularności wewnątrz Niemiec. Niedawny sondaż Instytutu Forsa wskazuje, że jedynie 11 proc. obywateli RFN pozytywnie ocenia pracę jego rządu. Sam rząd targany jest konfliktami wewnętrznymi, szczególnie z koalicjantem – ministrem finansów Larsem Klingbeilem, reprezentującym socjaldemokratyczną partię SPD. Rządowi oficjele obwiniają się nawzajem o brak większych sukcesów w reformowaniu kraju, a na pierwsze miejsce w sondażach wyborczych awansowała nacjonalistyczna partia AfD. Ma ona już 28 proc. poparcia, podczas gdy CDU/CSU (stronnictwo Merza) 24 proc., a SPD 14 proc.

Gospodarka Niemiec czeka na impuls

Nie wszystko w Niemczech się jednak psuje. O ile gospodarka niemiecka w latach 2022-2025 balansowała na krawędzi recesji, to zaczęła w ostatnich kwartałach doświadczać umiarkowanego ożywienia. Wzrost PKB był zerowy w trzecim kwartale 2025 r. (licząc kw./kw.), ale w czwartym przyspieszył do 0,2 proc., a w pierwszych trzech miesiącach 2026 r. wyniósł 0,3 proc. O ile w 2025 r. gospodarka niemiecka powiększyła się o 0,2 proc., to Międzynarodowy Fundusz Walutowy prognozuje, że może ona urosnąć w tym roku o 0,8 proc. Komisja Europejska prognozuje 1,2 proc. wzrostu, a Bundesbank 0,6 proc. Mediana prognoz analityków zebranych przez agencję Bloomberga mówi o wzroście wynoszącym 0,7 proc. Poszczególne prognozy są w przedziale od 0,3 proc. (BofA Merrill Lynch i Bloomberg Economics) do 1,2 proc. (Fitch Ratings). Oczywiście wiele będzie zależało od tego, jak mocno wojna na Bliskim Wschodzie uderzy w globalne rynki energetyczne i gospodarkę niemiecką.

Czytaj więcej

Niemieckie zasoby naturalne na 2026 rok wyczerpane

– Niemal dokładnie rok po objęciu władzy przez nowy niemiecki rząd pod kierownictwem kanclerza Friedricha Merza dzisiejsze dane sugerują, że niemiecka gospodarka jest w lepszej kondycji, niż wynikałoby to z jej reputacji. Niemniej jednak byłoby ryzykownie zakładać, że obecna sytuacja utrzyma się dalej. Wojna na Bliskim Wschodzie i gwałtownie rosnące ceny energii, w połączeniu z brakiem reform strukturalnych i jasnej strategii przywrócenia konkurencyjności, nie wróżą dobrze perspektywom wzrostu Niemiec. Sądząc po najnowszych wskaźnikach nastrojów, oznaki ożywienia opartego na fiskalnym bodźcu – szczególnie w sektorze obronnym i infrastrukturze – zaczęły już słabnąć. Rosnące ceny energii ponownie ujawniły fakt, że Niemcy są jednym z największych w Europie netto importerów energii. Około 6 proc. importu ropy pochodzi z krajów Bliskiego Wschodu. Tak zwane gałęzie przemysłu energochłonnego odpowiadają za około 17 proc. przemysłowej wartości dodanej brutto i zatrudniają prawie milion osób – twierdzi Carsten Brzeski, ekonomista ING. Zwraca on też jednak uwagę, że planowane inwestycje w obronność i infrastrukturę nadal idą zgodnie z planem i powinny wspierać gospodarkę w tym roku i w kolejnych latach. Pomysł Merza, by rozruszać z ich pomocą gospodarkę, nie był więc zły. – Impuls fiskalny jest realny, potrzebuje jedynie czasu, aby dotrzeć do realnej gospodarki – dodaje Brzeski.

Nie da się jednak ukryć, że wojna USA z Iranem okazała się poważnym zagrożeniem dla wielu gałęzi niemieckiego przemysłu, m.in. dla branży chemicznej i motoryzacyjnej. „Klimat biznesowy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym pogorszył się w kwietniu – wskaźnik spadł do minus 23,8 pkt z minus 19,0 pkt w marcu. Choć firmy oceniły swoją obecną sytuację biznesową lepiej niż w poprzednim miesiącu, są znacznie bardziej pesymistyczne co do najbliższych miesięcy. Oczekiwania biznesowe spadły do minus 30,7 pkt z minus 15,3 pkt w marcu. (...) W przemyśle samochodowym pojawiają się pierwsze oznaki niedoborów materiałów. W kwietniu 9,3 proc. firm zgłosiło brak kluczowych produktów pośrednich, podczas gdy w marcu odsetek ten wynosił nieco poniżej jednego procenta.” – wskazują analitycy Instytutu Ifo.

Cięcia socjalne

Nasz rozwój gospodarczy jest w stagnacji od ponad ośmiu lat – niemal przez całą dekadę - podczas gdy inne kraje nadal rosną, w niektórych przypadkach znacząco. A na nadchodzące lata mówi się nam, że jeśli sprawy potoczą się tak, jak obecnie, potencjał rocznego wzrostu Niemiec wyniesie mniej niż pół procenta. To za mało. Musimy nad tym pracować – przyznał kanclerz Merz w jednym ze swoich niedawnych przemówień. Wskazał w nim również, że utrzymanie dobrobytu socjalnego w Niemczech będzie ściśle związane ze wzrostem gospodarczym. Jak na razie jego gabinet dokonywał tylko połowicznych reform mających przyspieszyć wzrost PKB. Choć wielu ekspertów przekonuje, że problemem trapiącym niemiecki przemysł jest droga energia, to gabinet Merza zdecydował się na odejście tylko od kilku najbardziej niepopularnych aspektów polityki dążenia do neutralności klimatycznej. Niewiele też zrobił, by zmniejszyć biurokrację w Niemczech. Rok temu Merz ostrzegał, że nie da się utrzymać hojnego „państwa socjalnego”, a jego rząd postanowił sfinansować część programów zbrojeniowych, oszczędzając na emeryturach i służbie zdrowia. Te cięcia mają do 2030 r. przynieść 38,3 mld euro oszczędności. Jak na razie skutkują jednak utratą poparcia przez CDU i wzrostem popularności AfD. Zwykli Niemcy nie czują, by ich kraj wychodził z kryzysu.

Imigracja to ciężar czy korzyść dla systemu?

– Migracje z ostatnich lat znacząco ustabilizowały niemiecki system ubezpieczeń społecznych, choć niektórzy mogą mieć wrażenie, że odwrotne stwierdzenie jest prawdziwe - stwierdził Lars Klingbeil, niemiecki minister finansów. Jego oponenci z nacjonalistycznej partii AfD przytaczają natomiast oficjalne dane z urzędów pracy mówiące, że w ostatnich latach mocno wzrósł udział cudzoziemców w pobieraniu zasiłków dla bezrobotnych. W 2010 r. wypłacono Niemcom 29,4 mld euro takich zasiłków, a przybyszom z innych krajów 6,9 mld euro. W 2015 r. było to odpowiednio: 26,6 mld euro i 8,3 mld euro, w 2020 r. 22,3 mld euro i 13,2 mld euro, a w 2025 r. 24,9 mld euro i 21,7 mld euro. Wydatki na opiekę zdrowotną dla azylantów w Niemczech natomiast potroiły się od 2015 r. Bernd Raffelhueschen, ekonomista z Uniwersytetu Fryburskiego, wyliczył, że masowa imigracja może kosztować gospodarkę niemiecką w długim terminie nawet 5,8 bln euro. Wskazuje on m.in. na to, że imigrantom z krajów Trzeciego Świata wejście na niemiecki rynek pracy zwykle zajmuje sześć lat. W tym czasie niemal nic nie wpłacają oni do systemu ubezpieczeń społecznych.Gdy już znajdują pracę, to zarabiają słabiej od zwykłych Niemców,bo też zwykle mają słabe kwalifikacje. Płacą więc mniej do systemu ubezpieczeń społecznych, ale dostają zasiłki, które są tym wyższe im mają oni liczniejsze rodziny. Te wyliczenia są kwestionowane przez część badaczy, wskazujących, że imigranci w długim terminie poprawią sytuację demograficzną Niemiec i zahamują starzenie się społeczeństwa. Ekonomista Martin Werding wskazuje, że o ile w 2025 r. 27,4 proc. populacji Niemiec było zależnych od pomocy państwa, to przy niskiej imigracji ten odsetek wynosiłby w 2080 r. 35,7 proc., a przy wysokiej imigracji 32,6 proc. Jego zdaniem, każdy imigrant wnosi długoterminowo 7100 euro rocznie do budżetu. Liczy on więc na to, że imigranci odmłodzą społeczeństwo niemieckie.