Wtorkowa sesja w Warszawie była kontynuacją poniedziałkowego odbicia. WIG20 zdołał wspiąć się niemal 1,3 proc. nad kreskę, ale tak okazałej przewagi nie był w stanie utrzymać i finiszował tylko ok. 0,3 proc. na plusie. Popyt na krajowym parkiecie wspierały dobre nastroje na pozostałych rynkach akcji. W Europie zwyżki indeksów nie były jednak zbyt okazałe, wyhamowując na finiszu sesji. O nastawieniu inwestorów w dalszym ciągu decydowały wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Z ulgą przyjęto zawieszenie broni między Izraelem i Iranem po dwóch dniach wymiany ognia. Dalsza eskalacja konfliktu groziła bowiem pogłębieniem kryzysu, oddalając nadzieje na trwałe porozumienie pokojowe. Kluczową kwestią wciąż pozostaje jednak odblokowanie cieśniny Ormuz. Inwestorzy byli jednak dobrej myśli, bo ceny ropy wyraźnie spadały.

Banki wsparły odbicie WIG20, rekordowa dywidenda Orlenu

Na krajowej giełdzie popyt pojawił się w segmencie największych spółek. Prym początkowo wiodły walory banków, kontynuujące odrabianie zeszłotygodniowych strat. W dalszej części handlu przyspieszyły zwyżki akcji spółek handlu detalicznego: Modivo, LPP i Dino, odreagowując mocne spadki z poprzednich sesji. Z lepszych nastrojów nie skorzystali natomiast posiadacze akcji m.in. spółek energetycznych, CD Projektu i KGHM. Mimo obiecującego startu sesji miedziowy koncern zanotował czwartą spadkową sesję z rzędu. Przed przeceną nie wybronił się także Orlen, któremu nie pomogło nawet zatwierdzenie przez walne zgromadzenie rekordowej dywidendy.

Na szerokim rynku przewagę miała podaż, która szczególnie dała o sobie znać w segmencie średnich firm z mWIG40. Najmocniej potaniały akcje Grupy Azoty i Enei. Na drugim  biegunie była efektownie drożejąca Lubawa.