Po wydarzeniach ostatnich dni na rynkach chyba można już powiedzieć, że mamy do czynienia z korektą spadkową. Nie ominęła ona także warszawskiej giełdy. Indeks WIG20 w ostatnim czasie raczej bardziej rozczarowuje niż zachwyca. Można jednak dostrzec też pozytywy: byki nie poddają się bez walki.

Tak było chociażby podczas piątkowej sesji. Przez zdecydowaną większość dnia byliśmy świadkami wyraźnych spadków na GPW, którym przewodziły największe spółki. W efekcie WIG20 był jednym z najsłabszych indeksów na Starym Kontynencie. Gorzej prezentowały się jedynie indeksy rosyjskie. Pod koniec dnia byki zaczęły jednak mozolnie odrabiać straty. Pomógł w tym ruch z rynku walutowego, gdzie dolar po ostatnim rajdzie zaczął tracić na wartości i tym samym wsparł także złotego. Ostatecznie więc nie było tak źle, jak jeszcze rano.

Tydzień na GPW dla niedźwiedzi

Bilans całego tygodnia wskazuje jednak wyraźnie na zwycięstwo niedźwiedzi. Nie dotyczy to jednak tylko GPW. Dość powiedzieć, że w piątek mocna przecena przetoczyła się chociażby przez giełdy azjatyckie, gdzie tamtejszy Kospi stracił ponad 7 proc. Ostatni strach na rynku znów jest wywołany przez coraz większe obawy dotyczące rosnących kosztów infrastruktury AI oraz możliwego zwrot w polityce pieniężnej w Stanach Zjednoczonych. Trzeba jednak pamiętać, że na razie jest to tylko „gdybanie”, chociaż trzeba też przyznać, że trafiło ono na podatny grunt. Od dłuższego czasu mówiło się o potencjalnej korekcie spadkowej na giełdzie. Tej za bardzo nie było widać i to mimo takich wydarzeń, jak wojna na Bliskim Wschodzie.

Może jednak też jest tak, że w obecnych czasach wszystko dzieje się dużo szybciej i „mocniej” niż wcześniej. Kilkuprocentowe ruchy indeksów przestały w zasadzie robić jakieś większe wrażenie. Korekty równie szybko się pojawiają, co znikają. Czy tak samo będzie i tym razem? Jak mawia klasyk: czas pokaże.