Z dużej chmury mały deszcz. Tak można opisać czwartkowy debiut Żabki na warszawskiej giełdzie. Wzbudził on bowiem mieszane uczucia. Akcje spółki co prawda otworzyły się prawie 7 proc. powyżej ceny z oferty pierwotnej (21,5 zł). Potem zyskiwały nawet 11 proc., ale ruch ten szybko został wygaszony. Cena w pierwszej godzinie notowań wróciła nawet do poziomu z IPO. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” uruchomiona została nawet opcja stabilizacyjna notowania, za którą odpowiada firma Goldman Sachs, tak by nie dopuścić do spadków. W kolejnych godzinach handlu Żabka była na niewielkim plusie, ale i ten nie ostał się do końca notowań. Cena zamknięcia wyniosła 21,5 zł, czyli dokładnie tyle, ile wynosiła ona w IPO.