Ledwie nieco ponad dwa tygodnie wystarczyły europejskim i amerykańskim akcjom do odrobienia trzech czwartych poniesionych od lutowego szczytu strat. Od dna paniki po ratunkowym przejęciu Credit Suisse przez UBS indeksy Euro Stoxx 600 oraz S&P500 odbiły po 7-8 proc., wskazując na przekonanie inwestorów, że ryzyko kryzysu bankowego zostało zażegnane. Jednak zdaniem Marko Kolanovica z JPMorgana mamy do czynienia z ciszą przed burzą.

Uciekać z giełdy? Tak radzi JPMorgan

Jak tłumaczy specjalista, mimo słabych perspektyw gospodarczych Fed nie zamierza obcinać w tym roku stóp procentowych. Efekt jest taki, że mimo obstawiania przez inwestorów przejścia banków centralnych do łagodzenia polityki do gry może powrócić scenariusz trwale podwyższonych stóp procentowych, który był pierwotną przyczyną niedawnych napięć rynkowych.

„Oczekujemy pogorszenia nastrojów inwestorów, które w najbliższych miesiącach doprowadzi do przetestowania dołków z 2022 r.” – zauważa w nocie do klientów Kolanovic, który przez większą część ubiegłorocznej wyprzedaży należał do największych optymistów na rynku, jednak w czasie odbicia przeszedł na niedźwiedzie pozycje.

Okazuje się jednak, że nie wszyscy stratedzy są nastawieni równie pesymistycznie. Przynajmniej w krótkiej perspektywie zwyżek oczekują specjaliści Citigroup. Jak oceniają, choć w ostatnim tygodniu pozycjonowanie inwestorów na giełdzie nowojorskiej stało się „bycze”, to koniunkturę powinno wspierać dalsze zamykanie krótkich pozycji, których wartość szacują na 15 mld dol.

Bank of America: Akcje będą rosły

Nawet bardziej optymistyczne prognozy mają stratedzy Bank of America, według których na rynkach mamy do czynienia z takimi okazjami, jak rzadko kiedy. Ich zdaniem alokacja kapitału przez inwestorów jest nawet bardziej niedźwiedzia niż na dnie kryzysu finansowego. Obliczany przez instytucję wskaźnik nastrojów spadł w marcu o 22 punkty do 52,7 proc. Znalazł się poniżej dołka z marca 2009 r., jednak wciąż utrzymuje się w strefie neutralnej, co oznacza, że jeszcze nie wygenerował kontrariańskiego sygnału kupna.

Czytaj więcej

Ani akcje, ani obligacje. Globalni inwestorzy stawiają na gotówkę

„Przeciętna alokacja kapitału przez inwestorów była wiarygodnym wskaźnikiem kontrariańskim. Innymi słowy, był to sygnał do zwyżek, kiedy stratedzy byli nastawieni wyjątkowo niedźwiedzio i odwrotnie” – zauważają w nocie do klientów specjaliści BofA.

Jak obliczają stratedzy, kiedy wskaźnik znajdował się co najmniej tak nisko jak obecnie, w kolejnych 12 miesiącach indeks S&P500 notował dodatnią stopę zwrotu aż w 94 proc. przypadków, a przeciętnie w tym czasie zyskiwał 22 proc. Ich zdaniem jednak przed takim scenariuszem rysuje się szereg zagrożeń, na czele z optymistycznym podejściem do obligacji. Dlatego w krótkim terminie stratedzy BofA radzą inwestować w depozyty, a dopiero w dłuższej perspektywie w akcje.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów