Giełdy z całego świata już od świtu w piątek reagowały na cząstkowe wyniki brytyjskiego referendum gwałtowną wyprzedażą – największą od wybuchu kryzysu w 2008 r. Funt osłabł do najniższego poziomu od 1985 r. wobec dolara. O ile w dalszej części sesji indeksy giełdowe odzyskały część strat, o tyle wszystko wskazuje, że nadchodzące dni i tygodnie na rynkach mogą być bardzo nerwowe.
– Brexit zwiastuje okres niepewności na rynkach finansowych, który będzie charakteryzował się dużą zmiennością i ucieczką od ryzykownych aktywów do aktywów bezpiecznych – mówi „Rzeczpospolitej" Miroslav Novak, analityk instytucji płatniczej Akcenta. To oznacza, że pod presją będą waluty z rynków wschodzących, takie jak złoty. – W przypadku złotego mieliśmy już w piątek rano do czynienia z kursem 4,50 zł za euro i obawiam się, że złoty może pozostać w tych okolicach na dłużej. Natomiast spodziewam się, że wobec dolara polska waluta może spaść do poziomu tegorocznego minimum (4,15 zł za dol.). Na Brexicie skorzystają tzw. waluty bezpiecznych przystani, w tym najmocniej koszmar Polaków spłacających kredyty – frank szwajcarski oraz amerykański dolar, jak i japoński jen – dodaje Novak.