W 2017 r. średnia stopa zwrotu każdej (!) z 21 grup funduszy inwestycyjnych wyodrębnionych przez Analizy Online była dodatnia. Mało tego – również w horyzoncie trzech, a nawet pięciu lat, średnio rzecz biorąc, na funduszach nie można było stracić (jedynie akcje tureckie nie osiągnęły zysku).

Historia uczy, że to jest właśnie ten moment, kiedy inwestorzy detaliczni tłumnie ruszają do funduszy. W przypadku portfeli gotówkowych i pieniężnych już to robią, sprzedaż netto w pojedynczych miesiącach 2017 r. była wyższa niż w rekordowych miesiącach 2008 r. W przypadku funduszy akcji – jeszcze nie.

Czy warto teraz zainwestować w fundusz akcji?

– Trudno sobie wyobrazić, żeby gospodarka mogła dalej przyspieszać, a wskaźniki wyprzedzające koniunktury, takie jak PMI – rosnąć. To wszystko sprawia, że w II połowie roku na rynkach finansowych może już być rozgrywany scenariusz spowolnienia gospodarczego – ocenia Andrzej Domański, członek zarządu Eques Investment TFI.

– Zauważmy, że po ostatnim – raczej jastrzębim w tonie – komunikacie z posiedzenia Fedu (tzw. minutkach) inwestorzy nie zareagowali nerwowo, co nie oznacza, że przy kolejnej podwyżce stóp procentowych w USA, w marcu, takiej reakcji nie będzie. W kontekście powszechnego optymizmu analityków odnośnie do rynków akcji w tym roku spodziewałbym się raczej korekty. Podkreślę – korekty, a nie długotrwałej wyprzedaży – mówi Domański.

– Być może na akcjach przez kilka miesięcy da się jeszcze zarobić, i to sporo, ale to nie jest moment, w którym doradzałbym inwestorom indywidualnym ulokowanie oszczędności w agresywnym funduszu. Mówiąc bardziej obrazowo: będąc w jednej z par tańczących na transatlantyku, który zboczył z kursu, kończyłbym powoli imprezę i zbliżał się do szalupy ratunkowej, mimo że dobra zabawa mogłaby jeszcze parę godzin potrwać – przekonuje przedstawiciel Eques Investment TFI.

Jednocześnie aż korci, żeby jeszcze trochę potańczyć, szczególnie na parkiecie małych i średnich spółek, których wyceny – mimo zaawansowanej hossy na świecie – wciąż są atrakcyjne.

– W naszej ocenie jesteśmy w momencie przesilenia i małe spółki powrócą do wzrostu, dlatego w ich stronę kierujemy teraz naszą szczególną uwagę – mówi Michał Stalmach, zarządzający najlepszym funduszem „misiów" – Skarbcem Małych i Średnich Spółek, który zarobił ponad 21 proc. (a to duże spółki w minionym roku okazały się lepsze niż małe i średnie).

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Co z obligacjami, które też nie zawiodły? – Poziom oprocentowania papierów dłużnych raczej nie jest atrakcyjny – nie ukrywa Krzysztof Izdebski, zarządzający Union Investment TFI. Prowadzony przez niego UniObligacje Aktywny zarobił aż 5,4 proc. Niewiele mniej, bo 4,7 proc., zarobił najlepszy fundusz gotówkowy i pieniężny – BPS Płynnościowy.

więcej w „Parkiecie