Z jesiennych prognoz wynika, że wzrost gospodarczy w naszym kraju wyniesie 5,4 proc. produktu krajowego brutto. Oznacza to wzrost o 0,1 punktu procentowego w porównaniu z prognozami, które Komisja opublikowała pod koniec kwietnia.

- Polska nie jest oczywiście całkowicie izolowana i oczywiście polska gospodarka też jest obarczona ryzykiem negatywnego wpływu globalnej sytuacji i sytuacji gospodarek europejskich. Ale jak dotąd polska gospodarka wykazuje się odpornością na te zagrożenia - uważa Joaquin Almunia, unijny komisarz ds. gospodarczych i walutowych.

Siłą napędową polskiego wzrostu gospodarczego - uważa KE - pozostaje popyt wewnętrzny. KE podkreśla rolę konsumpcji gospodarstw domowych. Jednak w drugiej połowie roku - prognozuje - czynnikiem spowalniającym wzrost będzie spadek eksportu spowodowany gorszą sytuacją gospodarczą w UE oraz wysokim kursem złotego.

Wzrost polskiej gospodarki jest mocny, mimo pogorszenia warunków zewnętrznych - stwierdza Komisja, która prognozuje słabsze wyniki gospodarcze dla całej Unii Europejskiej.

Prognozy jesienne przewidują bowiem spowolnienie wzrostu we Wspólnocie w związku z zawirowaniami na rynkach finansowych, oraz wysokimi cenami surowców. Bruksela nie wyklucza w przyszłości spowolnienia także i w Polsce w związku ze spadkiem eksportu i wysokim kursem złotego.

Komisja przewiduje też wyższą inflację w krajach Unii Europejskiej, w tym także w Polsce. Z danych unijnych ekspertów wynika, że w naszym kraju wzrośnie ona do poziomu 4,5 proc., a wpływ na taką sytuację będą miały podwyżki płac, oraz wzrost cen energii i gazu.