Komisja musi szukać uzasadnień, bo zgodnie z unijnymi traktatami polityka społeczna – czyli m.in. decydowanie o wysokości zasiłków - leży w kompetencjach państw członkowskich. Bruksela może wyłącznie doradzać i upominać. I temu właśnie poświęciła jeden ze swoich ostatnich komunikatów.
Zdaniem Brukseli różne efekty osiągane przez systemy opieki przy podobnych wydatkach oznaczają, że część państw ukształtowała te systemy w sposób nieefektywny. Główne grzechy to złe ukierunkowanie pomocy, niedostosowanie do potrzeb i brak równowagi finansowej. Komisja apeluje więc, by pieniądze wydawane w ramach systemów socjalnych były jednocześnie inwestycją w podnoszenie potencjału i kompetencji obywateli.
Państwa UE powinny więcej przeznaczać m.in. na opiekę nad dziećmi, edukację, szkolenia, mieszkania socjalne, aktywną politykę rynku pracy i usługi zdrowotne. Dochody publiczne należy zwiększać poprzez bardziej skuteczny pobór podatków, a systemy fiskalne - sprzyjać rozwojowi i zatrudnieniu.
Komisja nie tylko ma wskazówki, ale również zachęty. W komunikacie zapowiada, że reformy będą mogły liczyć na unijne dofinansowanie. Na ten cel przeznaczonych zostanie 25 proc. środków z funduszy związanych z polityką spójności (m.in. Europejskiego Funduszu Społecznego).
Pełna wersja analizy dostępna jest na stronie Fundacji FOR, www.for.org.pl
Opinia:
Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest Banku, ekspert fundacji FOR
Ekspansja państwa opiekuńczego hamuje tempo wzrostu gospodarki, bo osłabia bodźce ludzi do pracy i zniechęca firmy do inwestowania. Reformy państwa opiekuńczego skoncentrowane na likwidacji pułapek socjalnych, które zwiększają i utrwalają bezrobocie, powinny stanowić fundament reform finansów publicznych krajów, które chcą wyrwać się z recesji i trwale powrócić na ścieżkę wzrostu. Tego typu zmiany są kluczowym wyzwaniem nie tylko dla państw z południa Europy, ale także dla nowych krajów członkowskich, które mają zrozumiałe ambicje dogonienia bogatszych w UE. Kraje, którym nie uda się ograniczyć przywilejów socjalnych i zwiększyć efektywności wydatków publicznych, ugrzęzną w gospodarczym ogonie Europy. Niestety, taki scenariusz grozi też Polsce.