Aż siedem afrykańskich krajów jest w dziesiątce najszybciej rozwijających się państw na świecie – powiedział Jan Kulczyk podczas debaty zorganizowanej przez CEED Institute na temat polskich inwestycji w Afryce. W jego ocenie to jeden z powodów, dla których nie tylko nasz kraj, ale i cała Europa powinna być zainteresowana inwestycjami w tamtym regionie świata. Zwrócił też uwagę, że dziś w Unii Europejskiej żyje tyle ludzi, ilu w 2050 r. będzie w samej Nigerii. O ile jednak w Nigerii dojdzie do podwojenia liczby ludności, o tyle we Wspólnocie zanotujemy drastyczny spadek. Kolejne przesłanki związane są z ogromnymi dysproporcjami pomiędzy poziomem rozwoju gospodarczego w Europie i Afryce, w których niwelacji powinni brać udział przedsiębiorcy ze Starego Kontynentu.
Naftowy raport
Jednym z obszarów, które ostatnio cieszą się szczególnym zainteresowaniem zagranicznych firm, są poszukiwania i wydobycie surowców energetycznych.
Afryka staje się nowym naftowym eldorado – to jedna z konkluzji raportu CEED Institute„Nieodkryty potencjał: przewodnik po sektorze naftowym Afryki Subsaharyjskiej".
Eksperci zauważają, że w ostatnich latach obszar na południe od Sahary stał się gorącym punktem na mapie odkryć nowych złóż. O ile jeszcze w 1992 r. przypadało na niego 5,9 proc. światowych zasobów ropy, o tyle teraz zasoby sięgają 7,8 proc. Obecnie subsaharyjskie złoża szacowane są na 130 mld baryłek. Region ten jest przez wiele firm postrzegany jako biała plama na mapie i wciąż pozostaje mało zbadany, co powoduje, że może obfitować w kolejne odkrycia.
Zdaniem części specjalistów w najbliższych latach odkryte zasoby subsaharyjskiej ropy powiększą się o 100 mld baryłek. To jeden z powodów licznych zmian zachodzących na tym kontynencie. Już nie tylko Afryka Zachodnia jest w centrum zainteresowania firm wydobywczych, ale i Wschodnia, zwłaszcza po odkryciach ropy w Ugandzie i Kenii. Dziś niemal połowa subsaharyjskich państw albo wydobywa ropę, albo jest bliska osiągnięcia tego celu.
Na Czarnym Lądzie inwestuje coraz więcej firm. Są tam obecne nie tylko wielkie koncerny, ale i mniejsi gracze. Do Afryki wchodzą też państwowe koncerny naftowe z Chin, Indii, Malezji, Brazylii oraz Rosji.
Kolejna zmiana jest związana z rewolucją technologiczną przy poszukiwaniach i wydobyciu. O ile w przeszłości ropę wydobywano głównie na lądzie lub na płytkich wodach, o tyle dzisiaj prowadzone są prace na obszarach głębinowych, gdzie pozyskuje się ropę i gaz z tzw. łupków bitumicznych.
W raporcie CEED Institute przedstawiono również negatywne skutki odkryć i wydobycia ropy w Afryce. Należy do nich tzw. zjawisko klątwy surowcowej, polegające na niskim poziomie rozwoju gospodarczego danego kraju, pomimo posiadanych przez niego bogactw. To może być jedna z barier inwestycji w złoża ropy i gazu. Kolejne zagrożenia związane są z lokalnymi konfliktami zbrojnymi oraz dewastacją środowiska naturalnego.
Polscy inwestorzy
Krajowi przedsiębiorcy stworzyli forum wymiany doświadczeń i opinii, które będzie wspierało dalszy rozwój współpracy gospodarczej pomiędzy Polską a państwami afrykańskimi. W tym celu powołano Radę Polskich Inwestorów w Afryce, na której czele stanął Jan Kulczyk.
– Na tle borykającej się z kłopotami Europy mamy w sobie świeżość i energię niezbędne do wprowadzania wielkich zmian, przed którymi stoi dziś Afryka. Olbrzymi potencjał rozwijającej się gospodarki afrykańskiej stwarza niepowtarzalną szansę, której nie wolno zmarnować – twierdzi Kulczyk.
W skład afrykańskiej rady weszli m.in. Jerzy Starak, właściciel Polpharmy, Roman Karkosik, do którego należy Krezus, Adam Góral, prezes Asseco Poland, i Karol Zarajczyk, prezes Ursusa.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora t.furman@rp.pl