Choć w ubiegłym roku napływ inwestycji do Polski zmalał o 17 proc. w porównaniu z 2008 r., to w pozostałych krajach Europy Środkowo-Wschodniej pikował na łeb, na szyję.
W Rumunii, określanej mianem tygrysa regionu, spadek był najgłębszy od dekady. Co więcej, część inwestorów zdecydowała nawet o wycofaniu się z tego kraju.
– W okresie kryzysu wycofano z Rumunii ponad 28 mld euro we wszystkich rodzajach inwestycji – twierdzi Halina Gołębicka, kierownik wydziału promocji handlu i inwestycji (WPHI) Ambasady RP w Bukareszcie.
[wyimek][srodtytul]38,7 proc.[/srodtytul] zmalał w ubiegłym roku globalny napływ bezpośrednich inwestycji [/wyimek]
Jak znacząca to wartość, świadczą dane rejestru handlowego rumuńskiego Ministerstwa Sprawiedliwości: w listopadzie skumulowana wartość zainwestowanego kapitału obniżyła się do 24,8 mld euro.
Już jesienią 2008 r. zagraniczne firmy zaczęły omijać Bułgarię. W roku ubiegłym inwestycje stopniały tam o przeszło połowę, a na dodatek z kraju wyprowadzono kapitał wart 168 mln euro.
Jeszcze bardziej, bo o 63 proc., zmalały inwestycje w Czechach. Dynamika PKB spadła tu z 3,5 proc. w 2008 roku. do -4,3 proc. w ubiegłym. Nic dziwnego, że liczba firm obsługiwanych przez czeską agencję CzechInvest zmalała o jedną dziesiątą, a wartość negocjowanych projektów prawie o jedną trzecią.
Znacznie spadła także siła konkurencyjna Węgier wobec naszego kraju w zabieganiu o zagraniczny kapitał. Jak wylicza organizacja ONZ ds. handlu i rozwoju UNCTAD, w ubiegłym roku więcej inwestycji stamtąd uciekło, niż przyszło. Według ITD Hungary, węgierskiej agencji inwestycyjnej, zainteresowanie inwestycjami zmalało o jedną piątą: liczba zapytań ze strony inwestorów spadła z 300 do 250 w ubiegłym roku, a do połowy listopada zdołano uruchomić zaledwie 15 projektów.
– Trzeba dużej odwagi, by teraz tu inwestować – uważa Marcin Sowa, kierownik WPHI w Budapeszcie.
Inaczej jest za to na Słowacji. Choć kraj dotkliwie odczuł skutki kryzysu, co skutkowało spadkiem PKB w ubiegłym roku o 4,8 proc. i obniżeniem napływu inwestycji o połowę, to dysponuje potężnym atutem: jest w strefie euro. Będzie to zachęta dla inwestorów.
Zdaniem ekspertów słaba kondycja państw regionu to dla Polski okazja, by przejąć inwestorów. Tym bardziej że globalny wzrost inwestycji w 2010 r. będzie niewielki, o 15 – 17 proc.
Początek roku wydaje się dla nas dobry. – Mamy w portfelu o 40 projektów więcej niż rok wcześniej – twierdzi szef Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych Sławomir Majman.
Problem polega na tym, że dla zagranicznych inwestycji brakuje dodatkowych zachęt, a nowelizowana ustawa o specjalnych strefach ekonomicznych zamiast wspierać inwestycje, będzie je ograniczać.
Tymczasem konkurencja nie będzie czekać. Rumuński rząd już zapowiedział działania mające przyciągnąć inwestorów.
Z kolei Słowacja zmieniła ustawę regulującą zachęty inwestycyjne. – Obniżone zostały progi nakładów wymaganych do otrzymania pomocy publicznej i złagodzono wymogi związane z poziomem bezrobocia – mówi Monika Olech, kierownik referatu ekonomicznego Ambasady RP w Bratysławie.