Rz: Czy napływ chińskich firm do Polski jest szansą dla naszej gospodarki?
Wojciech Malusi: Decyzja polskich władz, by zachęcić czy wręcz sprowadzić Chińczyków do Polski, jest chybiona. Nasze firmy nic z tego nie mają, jedynie zamieszanie na rynku i wojnę cenową. Inaczej sytuacja by wyglądała, gdyby przynieśli swoje know-how i zorganizowali sobie tutaj działalność wykonawczą, a nie byli tylko firmą obecną na papierze. Przy budowie A2 zlecają faktyczne wykonanie robót firmie, która nie ma o tym żadnego pojęcia.
Polscy wykonawcy podobno nie chcieli z nimi współpracować...
Z tego, co wiem o warunkach, na jakich proponowali współpracę, żaden menedżer nie mógł zgodzić się na pracę za takie pieniądze i w takich terminach, jakich oczekiwali.
Może sytuacja będzie inna, jak przywiozą do nas kilkadziesiąt miliardów złotych?
Ich wejście z kapitałem na nasz rynek musi być przeprowadzone tak, by było dobre dla obu stron. Wierzę, że mają pieniądze, nie wierzę w sukces wspólnego przedsięwzięcia. Wątpię, by przystali na twarde warunki, które muszą być postawione przez rząd. Ruch na trasie A2 z Warszawy do wschodniej granicy Polski jest na tyle mały, że aby inwestycja spięła się finansowo, trasa musiałaby zostać koncesjonariuszowi przekazana w zarządzanie na okres ok. 60 lat. To samo dotyczy budowy metra. Wątpię, czy strony się na to zgodzą.
Czyli stanowcze nie dla obecności chińskiego kapitału w Polsce?
Współpraca z nimi wymaga analizy ekonomiczno-finansowej, abyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku, z uzależnioną od nich gospodarką. Nie chciałbym, by ich kolejne inwestycje w Polsce wyglądały tak jak na A2.
A jak powinny wyglądać?
Chiński rząd musi podpisać porozumienie GPA w sprawie zamówień publicznych, tak by na zasadzie wzajemności nasze firmy mogły być głównymi wykonawcami inwestycji realizowanych w Chinach. Nie podpisali go, mimo że są członkami Światowej Organizacji Handlu.
Ważne, by u nas przestrzegali tych samych zasad, których muszą przestrzegać europejskie firmy, czyli dotyczących czasu pracy, przepisów BHP i płacy minimalnej.
—rozmawiała Agnieszka Stefańska