TFI i inne instytucje finansowe mają sposób, żeby ulżyć klientom zdezorientowanym trudną sytuacją na rynkach finansowych. Wyręczają ich w wyborze funduszy inwestycyjnych, dzięki czemu również inwestorzy detaliczni otrzymują namiastkę zarządzania majątkiem, zarezerwowanego dla zamożnych klientów bankowości prywatnej.

Pod koniec maja Deutsche Bank we współpracy z Opera TFI uruchomiły DB Funds FIO, fundusz składający się z trzech subfunduszy. W ramach każdej strategii zarządzający funduszem wybiera do portfela jednostki uczestnictwa innych funduszy inwestycyjnych – odpowiednio akcji, obligacji lub funduszy zagranicznych.

Wcześniej, bo w marcu, podobne rozwiązanie ograniczone jednak do funduszy akcji wprowadziło Superfund TFI. W ofercie towarzystwa od dłuższego czasu jest fundusz funduszy gotówkowych i pieniężnych – Superfund Płynnościowy.

Tego typu fundusz nie zarobi tyle, co najlepsza strategia danej kategorii, np. akcji. Powód? Fundusz funduszy również pobierają opłatę za zarządzanie.

Zakładając, że zarządzający zainwestuje w fundusz swojego TFI, inwestor nie ponosi jednak podwójnych opłat za zarządzanie. – Wynika to wprost z przepisów prawa – mówi Tomasz Wronka, zarządzający w Skarbiec TFI. – Do 30 proc. aktywów możemy zainwestować w fundusze jednego TFI. Jeżeli to fundusze naszego TFI, za zarządzanie tą częścią aktywów nie możemy pobierać żadnych opłat – mówi Wronka.

Pionierem tego typu funduszy na polskim rynku było Skarbiec TFI. W ciągu ostatnich pięciu lat fundusz funduszy akcji – Skarbiec Top Funduszy Akcyjnych wypracował taki wynik jak średnia dla funduszy akcji polskich – stratę rzędu 42 proc.

– Fundusze funduszy ograniczają ryzyko negatywnej niespodzianki, jaka może się zdarzyć przy inwestycji w jeden fundusz. Z drugiej strony szansa na wynik plasujący fundusz w ścisłej czołówce jest niewielka. Sukcesem są wyniki powyżej średniej dla danej grupy funduszy, przy niższych wahaniach stóp zwrotu – wyjaśnia Wronka.