W ubiegłym roku średnia podwyżka bazowych wynagrodzeń wyniosła 2,8 proc.
Takie wyniki przynoszą opublikowane w poniedziałek badania przeprowadzone na zlecenie Towers Watson, zajmującej się wynagrodzeniami. Identyczny rezultat – wzrost wynagrodzeń o 2,9 proc. – przynosi także ankieta firmy Mercer przeprowadzona w 1500 średnich i dużych amerykańskich firmach. W większości spółek tegoroczny proces przyznawania podwyżek już się zakończył.
Dyrektorka firmy konsultingowej Towers Watson Laury Sejen nie ukrywa rozczarowania: "To prawie stagnacja. Statystyczny pracownik otrzyma podwyżkę niewiele przekraczającą stopę inflacji" – przypomina. Obecny roczny wskaźnik wzrostu cen detalicznych w USA znajduje się na poziomie 2,1 proc. Z rządowych danych wynika, że średnie roczne wynagrodzenie wśród 106,6 mln amerykańskich pracowników wynosi obecnie 40 560 dolarów.
Z badań Towers Watson wynika jednak, że podwyżki nie będą przydzielane po równo. Najlepiej oceniani pracownicy mogą liczyć na wzrost płac o 4,5 proc. Przeciętni – tylko na 2,6 proc.
Jeszcze większe dysproporcje występują przy przyznawaniu premii. O ile dyrektorzy spółek mogą liczyć na bonus stanowiący średnio 26 proc. wynagrodzenia, to pracownicy menedżmentu średniego szczebla już na 12,7 proc. a zwykli pracownicy na 5,6 proc.
Szersze badania wykonane przez tą samą firmę na podstawie około 32 tys. wypełnionych ankiet wskazują także, że pracodawcy mają coraz większe problemy z wyselekcjonowaniem najlepszych pracowników i wyróżnianiem ich wyższymi podwyżkami. Obecnie zaledwie połowa badanych uważa, że jest sprawiedliwie wynagradzana w stosunku do swoich kolegów. W poprzednich badaniach wskaźniki te były wyższe.
- Zatrudnieni uważają, że należy poprawić mechanizmy podejmowania decyzji w sprawach podwyżek. Na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia – uważa Sejen. Ostrzega też, że zbyt "miękkie" kryteria przyznawania podwyżek, nie związanych z efektami pracy korelują z większym przepływem pracowników w firmach.