To nasz wielki sukces: w konkursie głównym znalazł się nowy film Pawła Pawlikowskiego. „Fatherland” to opowieść o laureacie Nagrody Nobla Thomasie Mannie i jego córce Erice.

Reklama
Reklama

Polskie filmy w Cannes: Pawlikowski i Musiał

Pisarz wyemigrował z Niemiec po dojściu Hitlera do władzy. Najpierw do Szwajcarii, potem do Czechowsłowacji, by wreszcie osiąść w USA. Pawlikowski opowiada o jego pierwszej podróży do ojczyzny, po II wojnie światowej, w czasie zimnej wojny. O tej właśnie podróży opowiada Pawlikowski. W rolach głównych występują Hans Zischler i Sandra Hüller.

Czytaj więcej

„Śleboda", czyli brzydkie słowo na „k”. Filmy i książki o kolaboracji na Podhalu

A to nie koniec canneńskich sukcesów Polaków. O Złotą Palmę będzie również walczył  nakręcony w Paryżu film Asghara Farhadiego „Historie równoległe”, nawiązujący do „Krótkiego filmu o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego. W rolach głównych wystąpili Catherine Deneuve, Isabelle Huppert i Vincent Cassel. Jednym z jego producentów jest Maciej Musiał - m. in. gwiazda serialu „rodzinka.pl", który już kilka lat temu odkupił prawa do scenariuszy „Dekalogu”.

W produkcję zaangażowany jest również Krzysztof Piesiewicz. Docelowo ma powstać dziewięć produkcji. Następny film „Possible Love” przygotowuje południowokoreański reżyser Lee Chang-dong. 

W Cannes ważna będzie wolność. Filmy Almodovara i Zwiagincewa

Dyrektorka festiwalu filmowego w Cannes Iris Knobloch witając się z dziennikarzami na konferencji prasowej 9 kwietnia podkreśliła, że Cannes jest platformą dla całego świata i tegoroczny program odbija jego niepokoje. Przypomniała, jak ważna jest dzisiaj wolność – narodów, państw, twórców. Do komisji selekcyjnych trafiły filmy z 50 krajów, w programie oficjalnym znalazły się produkcje z ponad 30 krajów.

Zakwalifikowane tytuły ujawnił dyrektor artystyczny festiwalu canneńskiego Thierry Frémaux, a tegoroczny program rzeczywiście jest bardzo różnorodny. 

W konkursie pojawią się również filmy: nakręcony w Norwegii  „Fiord” Christiana Mungiu, „Moulin” László Nemesa, a także „Minotaur” Andrieja Zwiagincewa – studium władzy i uprzywilejowania, historia rosyjskiego potentata, którego życie zawodowe i osobiste nagle się rozpada. Podając ten ostatni tytuł Thierry Frémaux zaznaczył, że Zwiagincew „już nie mieszka w Rosji”. 

Bardzo ważnym tytułem może okazać się „Bitter Christmas” Pedro Almodovara, który nigdy jeszcze nie wyjechał z Cannes ze Złotą Palmą. Jego nowy film jest historią realizatorki reklam, która przeżywa załamanie nerwowe po śmierci matki i reżysera przechodzącego kryzys twórczy.  Film wszedł już na ekrany hiszpańskie. Z Hiszpanii przyjadą też do Cannes Rodrigo Sorogoyen z filmem „The Beloved” oraz gejowska para Javier Calvo i Javier Ambrossi („La bola negra”).)

Bardzo licznie reprezentowani są twórcy z Azji. O Złotą Palmę będą walczyły filmy Hirokazu Kore-edy („Sheep in the Box”), Na Hong-Jina („Hope”), Koji Fukady („Nagi Notes”), Ryusuke Tamagochiego („Sudden”).

Czytaj więcej

Peter Jackson wraca do świata Tolkiena. Będzie nowy film

Jak zwykle sporo będzie w konkursie filmów francuskich, m.in. „The Unknown” Arthura Harariego, „A Woman’s Life” Charline Bourgois-Taquet, „Garance” Jeanne Herry, „Histoire de la Nuit Lei Mysius, „Notre Salut” Emmanuela Marre’a.  Europę reprezentują również belg Lucas Dhont z filmem „Coward” i reżyserka niemiecka Valesca Grisebach („The Dreamed Adventure”)..

Co zwraca uwagę? Brak Amerykanów. Praktycznie ze Stanów do konkursu głównego dostał się jeden tylko film „The Man I Love” Iry Sachsa.

Natomiast z dumą Thierry Frémaux ogłosił, że podczas festiwalu odbędzie się światowa premiera reżyserskiego debiutu Johna Travolty „Propeller One-Way Night Coach”.

Festiwal potrwa od 12 do 23 maja.