– Zaczęło się to tak, jak zaczynają się tego typu historie. Najzwyklej na świecie – zaczyna swoją opowieść filmowy Jacek (Zbigniew Cybulski).
Trochę romantyk, trochę artysta, z wyglądu „wieczny student" (poznanej dziewczynie mówi, że ma 25 lat) zakochuje się w marzeniu.
Obiektem jego westchnień staje się Marguerite, dziewczyna z dosłownie innego, bo zachodniego świata. Córka konsula, która następnego dnia ma wyjechać z Polski. Spędzają razem kilka godzin. Tłem tej love story są autentyczne gdańskie studenckie piwnice.
W scenariusz, pod którym podpisali się Zbigniew Cybulski, Bogumił Kobiela i Wilhelm Mach, wplecione zostały skecze teatrzyków Bim-Bom i Co To. Z dzielącym się na pół słupem ogłoszeniowym czy tańcem rąk. Muzykę po koleżeńsku skomponował Krzysztof Komeda.
– Nieoczekiwanie zrobił się z tego obraz pokolenia – skonstatował reżyser przy okazji repremiery filmu.
O wyborze Cybulskiego do głównej roli Morgenstern powiedział: – Nie miałem wątpliwości, choć grając Jacka, miał 32 lata. Ceniłem sobie umowność.
Wspominał też, że Teresę Tuszyńską wypatrzył na... potańcówce w Liceum im. Batorego. Okazała się osobowością, ale nie byłoby Marguerite bez dubbingu Eleonory Kałużyńskiej.
Po koleżeńsku zagrał też Roman Polański. Obejrzeć, jak uczy cha-chy – bezcenne.
* Do widzenia, do jutra – Kultura, Warszawa, ul. Krakowskie Przedmieście 21/23, tel. 22 826 33 35 2 – 4.08, godz. 19 bilety: 14 – 17 zł