Pochodzący z Ghany Annan opowiada o swoich korzeniach i jednej ze szkolnych lekcji, którą zapamiętał na cale życie.
- Nasz nauczyciel pewnego dnia powiesił na ścianie płachtę białego papieru z malutką czarną kropką w rogu - wspomina.- Na pytanie, co uczniowie widzą, zgodnie odpowiedzieli, że czarną kropkę. A on powiedział: „Nikt z was nie zauważył wielkiej białej płachty. Dostrzegliście tylko małą kropkę. To niewłaściwe podejście. Nie skupiajcie się na tym, co złe. Starajcie się dostrzec dobro w otaczającym świecie". Tę lekcję zapamiętałem na całe życie.
Wyjechał do USA, a potem do Genewy. O pierwszych amerykańskich doświadczeniach opowiada banalnie:
- Przyjechałem z kraju, w którym ludzie mieli wysokie poczucie własnej wartości. W Stanach po raz pierwszy zetknąłem się z rasizmem. Byłem zaskoczony. Jako czarny człowiek natychmiast zostałem wciągnięty w walkę rasową. Czy mi się to podobało, czy nie.
Chciałem ostrzyc włosy. Wszedłem do pierwszego z brzegu zakładu fryzjerskiego, a tam powiedziano mi: „Nie strzyżemy czarnych". Tego się nie spodziewałem.
Annan mial 21 lat, kiedy zaczął pracować w strukturach ONZ, 59 - gdy w 1997 roku po raz pierwszy został Sekretarzem Generalnym.
Od reform ważniejszy jest honor i prestiż organizacji - mówił wtedy.
Najważniejsze wyzwanie stanowiły dla niego konflikty na Bałkanach, w Angoli i innych krajach Czarnego Lądu, a także na Bliskim Wschodzie. Film opowiada o początkowym okresie urzędowania sekretarza ONZ, o trudnych decyzjach, jakie musi podjąć. Zreformowania wymagała administracja, system zarządzania finansami. Wiele z tych wyzwań okazało się zbyt trudnych do rozwiązania.
Krytycy zarzucają Annanowi błędy i bezczynność w czasie kryzysu w Srebrenicy i masakry w Rwandzie. Kiedy kierował ONZ ujawniono także olbrzymie nieprawidłowości w zarządzaniu programem pomocowym dla Iraku „Ropa za żywność", w którym uczestniczył jego syn.
- Przygotowałem dwa raporty: jeden o Rwandzie, drugi o Srebrenicy - wyjaśnia Annan w filmie. - W pierwszym napisałem, że międzynarodowa społeczność zawiodła w godzinie próby. Wyraziłem głęboki żal z tego powodu. Do dziś go czuję.
Mówi też, że czuje się niesprawiedliwie oceniany, że to nagonki na niego, wreszcie - że czuje ból i smutek. Nie jest zbyt przekonujący, bo słów pochwały sobie nie szczędzi, skrzętnie unikając jakiejkolwiek samokrytyki.
Warto jednak ten film zobaczyć i spróbować samemu rozważyć czy ocenić, w jakim stopniu władza i polityka deprawują ludzi.