Nie jest to pierwszy dokument o tym poecie i zapewne – nie ostatni. Problem w tym, że coraz trudniej – zwłaszcza, że powstały także biografie pisane – powiedzieć o Miłoszu coś, co nie zostałoby już wcześniej powiedziane i odkryć, co nie zostało jeszcze odkryte. Tym bardziej, że najbliżsi mu ludzie – a więc posiadający o nim najgłębszą wiedzę - w większości już odeszli. Taka sytuacja powoduje też, że w znacznie większym stopniu opowiadający dziś o Miłoszu – komentują jego życie i twórczość, niż przedstawiają swoje doświadczenia obcowania z nim.
Scenarzystą dokumentu zrealizowanego przez Katarzynę Gondek jest Andrzej Franaszek, literaturoznawca i autor książki „Miłosz. Biografia" dość entuzjastycznie zresztą w swoim czasie przyjętej. Scenariusz przewidział udział w filmie: Stefana Chwina, Renaty Gorczyńskiej, Barbary Toruńczyk, Aleksandra Fiuta, Tomasza Fiałkowskiego, Agnieszki Kosińskiej, Antoniego Miłosza i kilku innych. Wypowiada się i sam autor scenariusza.
- To co Miłosza różni od innych to jasna świadomość, że chce wygrywać, a nie – przegrywać – komentuje Franaszek stosunek Miłosza do patriotycznych zrywów.
- Decydujący moment w jego życiu miał miejsce, kiedy uświadomił sobie sprzeczność między lekcjami biologii i religii – uważa Stefan Chwin.
Opowiadający dziś o Miłoszu mówią też, że był: „pełen paradoksów, kameleonowaty, było w nim dużo napięć, grał rozmaite role, był nieprzystępny, kapryśny, nie okazywał uczuć, miał gargantuiczny apetyt na życie"...
Opowiadają też o traumatycznym epizodzie, kiedy poeta jako bardzo młody człowiek zakochał się w dużo starszej od siebie kobiecie, która go zostawiła i było to przyczyną próby samobójczej. Próbują też skomentować powojenne losy Miłosza. – Był i polskim dyplomatą w służbie komunistycznego, tuż powojennego reżimu, i miał czas, kiedy reżim się od niego odwrócił - tak jak emigracja, a nawet inteligencja francuska – jak przypomina Stefan Chwin.
Opowiadający w filmie koncentrują się raczej na cieniach życia Miłosza i jego boleściach – bo jest też o śmierciach żon, samotności – tej psychicznej i tej najbardziej dosłownej....
- Zawsze przyciągały go mroczne rejony i myśliciele, którzy nie próbowali uciec przed problemem zła – uważa Tomasz Fiałkowski.
- Mam głębokie przekonanie, że Miłosz bardzo żywo odczuwał obecność diabła w sensie starotestamentowym – potwierdza Agnieszka Kosińska, sekretarka Miłosza.
- Interesował się szczególnie tymi nurtami religii, które były na granicy herezji - uzupełnia Antoni Miłosz, syn.
W archiwalnym fragmencie przytoczonym w filmie Miłosz mówi, że nie chciał być postrzegany jako dostojny mędrzec, tylko raczej mały chłopczyk, który posiwiał...
Tego życzenia twórcy filmu na pewno nie spełnili.
Małgorzata Piwowar