Zdaniem ekspertów z Polskiego Alarmu Smogowego tylko nieliczne miasta w Polsce prowadzą politykę związaną z walką z zanieczyszczeniami spowodowanymi nadmiernym ruchem samochodowym, a wymiana floty na pojazdy elektryczne będzie powolna i nie rozwiąże problemu smogu w krótkim czasie.

Raport European Clean Air Center pokazuje, że czynnikami, które mają największy wpływ na spadek stężeń pyłów PM10, są zarówno likwidacja kotłów na węgiel i drewno, jak i zmiany pogodowe. Miastem, które prowadzi najskuteczniejszą politykę antysmogową, jest Kraków, gdzie stężenie PM10 spadło aż o 22,9 µg/m3. Także Zakopane odnotowało zmniejszenie stężenia o 13,4 µg/m3. W Krakowie w ciągu ostatnich lat zlikwidowano ponad 18 tys. kopciuchów. Warszawa w tym samym czasie pozbyła się niespełna 2 tys. tego typu pieców. Takie kotły nadal dymią w prawie 3 mln polskich domów. Z raportu wynika, że w Warszawie i w Gdańsku jakość powietrza się pogorszyła (odpowiednio wzrost stężenia o 3,3 µg/m3 i 5,1 µg/m3).

Narzędzia do walki z zanieczyszczeniem środowiska

Na jakość powietrza wpływ ma także ruch komunikacyjny. Rząd pracuje nad nowymi rozwiązaniami związanymi m.in. z rozwojem elektromobilności. Jak podkreśla Ministerstwo Klimatu i Środowiska, od momentu wejścia w życie pierwszej ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych w Polsce oraz na całym świecie nastąpił dynamiczny rozwój transportu nisko- i zeroemisyjnego oraz rozwiązań przyczyniających się do zmniejszenia jego negatywnego wpływu na środowisko. Resort pracuje nad nowymi rozwiązaniami.

– Zmiany mają służyć jeszcze lepszemu wsparciu rozwoju elektromobilności oraz infrastruktury paliw alternatywnych, a tym samym zachęcać do zakupu pojazdów napędzanych tymi paliwami – czytamy na stronie resortu.

Najważniejsze zmiany wobec obecnie obowiązujących przepisów to m.in.: obowiązek tworzenia stref czystego transportu w gminach liczących powyżej 100 tys. mieszkańców, wprowadzenie ułatwień w budowie punktów ładowania w budynkach wielorodzinnych, wprowadzenie zerowej stawki opłat drogowych i środowiskowych dla pojazdów niskoemisyjnych o masie własnej powyżej 3,5 t, wprowadzenie ułatwień dla świadczenia usług w systemie krótkoterminowego najmu samochodów.

– Projektowane założenia zmierzają w dobrym kierunku. Dzięki nim samorządy otrzymają narzędzia legislacyjne, by móc skutecznie walczyć z zanieczyszczeniem środowiska, a konkretnie tworzyć strefy ograniczonego ruchu. Obecnie zaledwie kilka miast prowadzi politykę związaną z zanieczyszczeniami spowodowanymi nadmiernym ruchem samochodowym – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

Strefy z ograniczonym dostępem

Zdaniem eksperta, by realnie wpłynąć na stan powietrza w miastach, trzeba przede wszystkim zmniejszyć liczbę poruszających się po nich aut. – Na stacji pomiarowej w Warszawie, która mierzy stężenia substancji pochodzących głównie z ruchu samochodowego, dane z marca 2020 r. pokazały, że w ciągu trzech tygodni stężenie tlenków azotu, pochodzącego z silników samochodowych, spadło o około połowę. Mieliśmy dowód na to, że lockdown i związana z nim zmiana natężenia ruchu samochodowego doprowadziły do tego, że powietrze w ciągu kilku tygodni znacząco się poprawiło. Podobne efekty odnotowano także w Barcelonie czy w Paryżu – dodaje Siergiej.

Jak podkreśla ekspert, rozwiązaniem jest m.in. wprowadzenie, wzorem europejskich miast, stref z ograniczonym dostępem dla samochodów. – Gdybyśmy zaczęli wprowadzać tego typu strefy, oddychalibyśmy zdrowszym powietrzem i odczulibyśmy jego zmianę w ciągu kilku miesięcy. Żadne inne rozwiązania nie wpłyną w tak szybkim czasie na poprawę jakości powietrza. Nawet jeśli zgodnie z założeniami rządu po Polsce zacznie jeździć milion elektrycznych samochodów, to znacząco nie poprawi nam się jakość powietrza, bo ten milion aut „rozleje się" po całym kraju, więc ich obecność w poszczególnych miastach będzie niewielka – dodaje.

10 tysięcy do 15 milionów

Zdaniem ekspertów upowszechnienie samochodów elektrycznych przyczyni się do obniżenia stężeń tlenków azotu, ale proces ten będzie długotrwały. Obecnie w Polsce pośród 15 mln aut zaledwie 10 tys. ma napęd elektryczny.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Proces wymiany samochodów na elektryczne będzie długotrwały, a na efekty w postaci poprawy jakości powietrza będziemy czekać całe dekady.

– Nie twierdzę, że elektromobilność jest złym rozwiązaniem, ale z pewnością bardzo kosztownym i niemożliwym do zrealizowania w krótkim czasie. Jeden e-autobus wraz z całą infrastrukturą kosztuje około 2 mln zł. Warto przemyśleć, czy wydając 10 mln zł na zakup pięciu autobusów w małym mieście, rzeczywiście wpłyniemy na lepsze powietrze? Z punktu poprawy jakości powietrza efekt działania tych pięciu autobusów będzie niezauważalny. Na pewno szybszym i skuteczniejszym rozwiązaniem będzie wyeliminowanie w tym mieście kopciuchów – dodaje Siergiej.

Zeroemisyjny transport publiczny w polskich miastach

Elektromobilność w Polsce rozwija się szybciej w segmencie transportu publicznego niż w sektorze samochodów osobowych. Według „Licznika elektromobilności" prowadzonego przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) pod koniec marca 2021 r. w polskich miastach jeździły 472 autobusy elektryczne. W I kwartale 2021 r. flota elektrobusów powiększyła się o 40 pojazdów. W porównaniu z analogicznym okresem 2020 r., kiedy zarejestrowano 19 takich autobusów, oznacza to wzrost aż o 111 proc. r./r.

– Do tej pory największe przetargi na nabycie e-busów w Polsce ogłosiły Warszawa (130 szt. – pojazdy zeroemisyjne stanowią obecnie ponad stołecznego 11 proc. taboru, co z nawiązką wypełnia wymogi ustawowe), Kraków (50 szt.) i Poznań (37 szt.). Na elektromobilnej mapie Polski w zakresie zeroemisyjnego transportu publicznego wyróżnia się również Jaworzno – według planów pojazdy elektryczne mają stanowić aż 80 proc. całej floty autobusowej w mieście – mówi Jan Wiśniewski, kierownik Centrum Badań i Analiz PSPA.

Samorządy inwestujące w autobusy elektryczne mogą liczyć na dofinansowanie ze środków unijnych, wdrożono również rządowy system wsparcia. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchomił programy „Zielony Transport Publiczny" oraz „Kangur". Jak podaje NFOŚiGW, w ramach „Zielonego Transportu Publicznego" złożono wnioski na zakup 431 nowych pojazdów zeroemisyjnych. Dokumenty złożyły miasta z 14 województw, w tym 20 ośrodków miejskich liczących poniżej 100 tys. mieszkańców. 20 gmin spośród potencjalnych beneficjentów programu zamierza zakupić autobusy zeroemisyjne po raz pierwszy. – Dzięki wsparciu niektóre samorządy – m.in. Chełm czy Wejherowo – planują wymienić cały tabor na pojazdy elektryczne lub wodorowe. Jak poinformował NFOŚiGW, dzięki dofinansowaniu ze środków unijnych oraz programów krajowych samorządy zakontraktowały zakup około 690 autobusów elektrycznych – mówi Wiśniewski. Z kolei, z programu „Kangur" mogą korzystać gminy wiejskie i wiejsko-miejskie. – W ramach tego projektu przeznaczono 60 mln zł na zakup 40 elektrycznych autobusów szkolnych – dodaje Wiśniewski.

- Artykuł powstał w ramach dodatku promocyjno-informacyjnego „Dzień Ziemi". Partnerem dodatku jest BOŚ Bank.