Reklama

Dobra Firma 2012 – zwrot ku przemysłowi

Polityka gospodarcza powinna zostać przeorientowana w kierunku stworzenia prywatnych firm o wysokiej kulturze właścicielskiej

Publikacja: 24.10.2012 02:11

Red

Zwyczajowo termin kraje uprzemysłowione kojarzymy z najbardziej konkurencyjnymi i zamożnymi państwami świata. Pomimo że nie należymy do tej grupy, to jedną z dobrych stron naszej gospodarki jest względnie duży udział przemysłu w PKB naszego kraju.

Istnieją różne metodologie obliczania struktury PKB z podziałem na usługi, rolnictwo czy przemysł. Ale zawsze w przypadku Polski udział przemysłu sięgający niemal 20 proc. przewyższa takie gospodarki jak Francja (11 proc.), Portugalia (13 proc.) czy Hiszpania (13 proc.).

Na początku października Komisja Europejska ogłosiła zasadniczą zmianę dotychczasowej polityki wobec przemysłu. Przez ostatnie lata intensywnie wdrażano politykę klimatyczno-energetyczną, dążąc do osiągnięcia celów opisanych jako 3 x 20 proc.: redukcja emisji, udział źródeł odnawialnych, efektywność energetyczna. Konsekwentnie twierdziłem, że samo sformułowanie polityki w formie wzoru 3 x 20 świadczy o propagandowym jej wymiarze, nie zaś oparciu o solidną wiedzę.

Dziś Komisja najwyraźniej szuka wyjścia z twarzą z zaułka 3 x 20 proc., dodając czwarte 20 proc., czyli cel w postaci udziału przemysłu w ogólnym PKB. Przypomnijmy, że średni dla Unii oscyluje obecnie wokół 16 proc., za względu na solidną bazę przemysłową: Finlandii, Niemiec, Czech, Szwecji, oraz ich wagę na mapie Europy. W ten sposób, będzie można odłożyć w czasie wprowadzenie pełnej odpłatności na kwoty emisyjne, twierdząc, że to jedynie modyfikacja, nie przyznając się do prestiżowej porażki.

Należy podchwycić zmieniony ton w wypowiedziach niektórych komisarzy, tym bardziej że może on napotkać na kontrakcję grup interesów dla których wrogiem nr 1 jest dwutlenek węgla. Nie ma uzasadnienia wdrażanie pakietu klimatyczno-energetycznego w obecnym kształcie, zwłaszcza w obliczu pogłębiającego się kryzysu.

Reklama
Reklama

Wprowadzanie tej polityki już zaskutkowało wypchnięciem wielu branż z Europy, a co za tym idzie stabilnych miejsc pracy, wymagających wysokich umiejętności technicznych. To nie tylko struktura płac i warunki pracy w Azji spowodowały osłabienie sektora stalowniczego, nawozów sztucznych, elektroniki konsumpcyjnej w naszej części świata.

Wybierając moją „dwudziestkę" do Dobrej Firmy, proponowałem przede wszystkim firmy produkcyjne, reprezentujące bardzo różne branże. Chemia, kosmetyki, maszyny i urządzenia, przemysł spożywczy, samochodowy, drzewny i meblarski.

Od ich sukcesu i zdolności do konsolidacji i obrony pozycji w okresie zauważalnego spowolnienia gospodarczego zależy pozycja kraju w kolejnych latach. Sektor usług turystycznych czy finansowych nie będzie w stanie zatrzymać emigracji ostatnich roczników wyżu demograficznego lat 80., nie będzie także stanowił stabilnej bazy podatkowej. W tych firmach rozstrzygną się podstawowe dylematy: pierwszy to wejście na ścieżkę tworzenia produktów wysokiej jakości, odejście jedynie od konkurowania ceną. Drugi to zdolność do ustanowienia funkcjonalnych relacji między pracownikami a właścicielami i menedżerami firm.

Polska polityka gospodarcza powinna zostać przeorientowana w kierunku stworzenia dużej ilości prywatnych firm o wysokiej kulturze właścicielskiej, wyspecjalizowanych w niszach produktowych i wytwarzających towary wysokiej jakości. Niekoniecznie i nie zawsze będą to firmy giełdowe. Siła gospodarki północnych Włoch i Niemiec zasadza się na różnorodności bardzo nowoczesnych firm rodzinnych. Polityka innowacyjności finansowana zarówno z funduszy unijnych, jak i stymulowana rozwiązaniami podatkowymi powinna w perspektywie końca dekady przynieść podwojenie liczby zagranicznych patentów pozyskiwanych przez polskie firmy. Niestety, program „Innowacyjna gospodarka" w kształcie, jaki znamy z ostatnich lat, to raczej rozdawanie pieniędzy na nietrwale projekty, kupowanie czasu przez administrację.

Jeden z paradoksów ostatnich dwóch dekad polega na tym, że kraj, w którym powstała „Solidarność", nie stworzył atrakcyjnego modelu relacji pracowniczych i nie stanowi atrakcyjnego wzorca dla innych społeczeństw. W rezultacie często spotykamy się z sytuacjami ekstremalnymi: po jednej stronie, upokarzani pracownicy w supermarketach, z drugiej, związki zawodowe doprowadzające do upadku państwowe firmy. Mieliśmy zarówno pracowników porzucających bez zapowiedzenia pracę w latach 2007–2008 i wyjeżdżających na emigrację, ale także przodujemy w ilości umów niedających minimalnego komfortu i stabilizacji pracownikom.

Nagrodzonym firmom życzę, aby nie zwalniały tempa w najbliższym roku.

Reklama
Reklama

Paweł Szałamacha, poseł na Sejm RP, wiceminister Skarbu Państwa w latach 2006–2007

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama