Pierwsza sesja w krótszym niż zwykle tygodniu zakończyła się na warszawskiej giełdzie niewielkimi zwyżkami. GPW wypadła lepiej niż główne europejskie rynki, na których dominowały spadki wywołane przede wszystkim przeceną akcji firm wydobywczych i z sektora motoryzacyjnego. Po dość wyrównanej sesji na niewielkich minusach zamknęły się też giełdy w USA. W poniedziałek najlepiej zachowywały się parkiety azjatyckie, które mocno rosły.
Zdaniem analityków wczorajsze notowania na GPW to początek korekty ostatnich zwyżek. Spadki nie powinny jednak trwać zbyt długo. – Mamy szanse na dalsze zwyżki, ale bardziej prawdopodobne są one po Wielkanocy, bo obecnie inwestorzy myślą już tylko o nadchodzących świętach – mówi Przemysław Smoliński, analityk DM PKO BP.
W poniedziałek inwestorzy rozpoczęli sesję od zakupów.
WIG20 na otwarciu zwyżkował o 1,81 proc., do 1698 pkt, w trakcie sesji został przebity poziom 1700 pkt, ale nie udało się go utrzymać do końca sesji. Po godzinie 13 inwestorzy przystąpili do wyprzedaży akcji, która sprowadziła indeksy poniżej poziomu piątkowego zamknięcia. Ostatecznie WIG20 zyskał 1 proc. Gorzej radziły sobie indeksy małych i średnich firm, ale one również zakończyły dzień na plusach.
Motorem zwyżek były drożejące kolejny dzień banki. O prawie 5 proc. w górę poszły notowania PKO BP, a o 3,6 proc. wzrósł kurs Pekao SA.