To miała być krótkotrwała hossa. Nieprzerwanie od marca analitycy wieszczą spadek indeksów na warszawskiej giełdzie. Tymczasem na przekór ich opiniom GPW rośnie jak na drożdżach. W piątek WIG20 zyskał 4,1 proc. i sięgnął nowego tegorocznego maksimum. Od początku roku zyskał 25 proc., a od lutowego dołka – 68 proc. Jeszcze większa jest zwyżka obejmującego także mniejsze spółki WIG, który zyskał odpowiednio 39 i 78 proc.
Tak szybkiego tempa zwyżki nie notowano od 13 lat, czyli od czasu, kiedy WIG podnosił się po pierwszej w historii GPW bessie. Kursy akcji nie rosły tak dynamicznie ani w kulminacyjnym punkcie tzw. hossy internetowej w 2000 r., ani też w trakcie pierwszej, najbardziej żywiołowej fali hossy w 2003 r.
Motorem napędzającym akcje są nadzieje na ożywienie w światowej gospodarce, ale także fakt, że Polska wydaje się spokojną wyspą na morzu recesji.
Trwająca od miesięcy hossa za- chęca do inwestycji kolejnych Polaków, którzy znów rzucili się na fundusze inwestycyjne. Jak wynika z danych Analiz Online, przewaga wpłat nad wypłatami w maju przekroczyła 100 mln zł, w czerwcu 500 mln zł, a w lipcu 700 mln zł. Niemało z tego trafiło do funduszy, których portfele wypełnione są akcjami. Jak deklarują przedstawiciele największych TFI, dobra passa trwa.
– Wszystko wskazuje na to, że sierpień może być dla nas najkorzystniejszym od początku roku miesiącem pod względem sprzedaży. Do 19 sierpnia klienci nabyli jednostki za ponad 160 mln zł netto. Głównie funduszy akcji – mówi Krzysztof Samotij, prezes BZ WBK AIB TFI. Przedstawiciele ING TFI i PKO TFI mówią o sierpniu w podobnym tonie.