Reklama

Forteca

Skoro uzyskanie pozwolenia na budowę w Danii zajmuje przeciętnie dwa miesiące, dlaczego w Polsce potrzeba na to niemal roku? Skoro zarejestrowanie nowej firmy w Słowenii i w Szwecji odbywa się od ręki, dlaczego w Polsce urzędy muszą na to zużyć średnio 17 dni?

Publikacja: 23.12.2010 17:39

Skoro rozwiązanie w sądzie gospodarczego sporu zajmuje w krajach OECD przeciętnie nieco ponad rok, dlaczego w Polsce muszą to być niemal trzy lata?

Dlaczego droga po urzędach musi być Golgotą, a triumfalne wprowadzenie nowych rozwiązań

– takich jak „jedno okienko” – w zgodnej opinii tylko tę mękę jeszcze bardziej potęguje?

Dlaczego nie daje się sprawnie budować dramatycznie potrzebnych dróg, bo każdy właściciel stojącej na tej drodze, rozwalającej się budy może na lata zablokować budowę? Dlaczego każdy urząd skarbowy może inaczej interpretować prawo?

Wiele rzeczy udało się w Polsce w ciągu ostatnich 20 lat zmienić. Wiele pozostaje do zrobienia. Wiele jest działań niezbędnych, ale trudnych do przeprowadzenia z politycznego punktu widzenia. Ot, podniesienie wieku emerytalnego – przygniatająca większość Polaków jest gotowa bronić wczesnych emerytur jak ksiądz Kordecki Częstochowy. Podobnie rolnicy bronić będą KRUS (z kosami jak Bartosz Głowacki), a górnicy swoich przywilejów (z kilofem jak Wincenty Pstrowski). Te wszystkie zmiany są niezbędne, ale trudne. Możemy się zżymać, ale przynajmniej rozumiemy, dlaczego politycy nie chcą ich zaczynać, zwłaszcza przed wyborami. Ale dlaczego przez 20 lat nie można było usprawnić administracji, ograniczyć biurokracji, uprościć prawa?

Reklama
Reklama

Mam w tej sprawie swoje hipotezy. Po pierwsze, dlatego że słuszne działania zazwyczaj zmieniały się szybko w polityczną farsę, a dla kolejnych liderów walki z biurokracją brylowanie przed kamerami zaraz stawało się ważniejsze od trudnej, mozolnej walki. Po drugie dlatego, że zawsze próby wprowadzenia zmian spotykały się z biernym oporem aparatu urzędniczego. To oczywiste, ten aparat bronił w ten sposób status quo, który mu odpowiadał. Oczywiście, że ten opór można byłoby przełamać. Ale to wymagałoby trudnej, mozolnej walki, na którą nikt nie miał czasu i ochoty (vide punkt poprzedni). Po trzecie, dlatego że sami skrępowaliśmy sobie często ręce. Pełna autonomia sądów oznacza, że nikt nie jest w stanie zmusić ich do sprawniejszego działania

– bo byłoby to naruszeniem ich niezależności. Więc kiedy gołym okiem widać, że np. półgodzinny zaplanowany czas rozpraw w niektórych sądach oznacza, że sędzia może tylko rozprawę rozpocząć, rzucić okiem na sprawę, a następnie wyznaczyć kolejny termin (skutkiem czego wyrok zapadnie po kilku latach) – nic na to nie da się zrobić! Po czwarte, dlatego, że zawsze brakowało środków na przeprowadzenie zmian (reformy na krótką metę zazwyczaj kosztują, choć inwestycje szybko się zwracają).

Ale po piąte i najważniejsze – bo zawsze brakowało woli, aby przeprowadzić zmiany. Więc forteca polskiej biurokracji jak trwała, tak trwa. A nad nią dumnie łopocze flaga.

Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Ekonomia
Polscy liderzy w Davos w czasie Światowego Forum Ekonomicznego
Ekonomia
Od danych do decyzji, czyli transformacja i AI w biznesie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama