Ćwierć wieku minęło już od zakończenia w naszym kraju epoki PRL. Uwolnienie rynku sprawiło, że sklepowe półki znów stały się pełne, Polacy na nowo odkryli talent do robienia interesów, a symbolizująca kapitalizm Giełda Papierów Wartościowych m.in. za sprawą dużych prywatyzacji zaczęła działać na pełnych obrotach, z czasem stając się największą tego typu instytucją w Europie Środkowo-Wschodniej.
Przyzwoita wolność
Jednak nie we wszystkich obszarach udało się odnieść sukces. Na rynku pocztowym, telekomunikacyjnym czy energetycznym nowi niezależni gracze wciąż napotykają szereg problemów, dotychczasowi monopoliści nie chcą dać za wygraną, a regulatorzy – jak przekonują – nie do końca spełniają rolę, do której zostali powołani. I właśnie to zagadnienie było jednym z głównych tematów debaty „Rz" odbywającej się pod hasłem „Przełamywanie monopoli i stereotypów... czyli gotowość rynku, prawa oraz Polaków na zmiany".
– Już w latach 50. XX w. polscy planiści stwierdzili, że gospodarkę centralnie sterowaną charakteryzuje brak innowacji i co pewien czas jakiś obszar gospodarki liberalizowano, co pokazuje, że już wtedy znany był dobry kierunek – przypominał Paweł Dobrowolski, ekspert z Instytutu Sobieskiego.
– To, co na pewno nam się udało przez te wszystkie lata, to osiągnięcie przyzwoitego poziomu wolności gospodarczej. Nie udaje się natomiast to, że tam, gdzie wystąpiło najwięcej demonopolizacji i deregulacji, było to spowodowane pomocą Unii Europejskiej. Gdyby nie presja zewnętrzna, podejrzewam, że takich działań po prostu by nie było – zaznacza. Eksperci zgodzili się co do tego, że monopole trzeba przełamywać.
Straszenie nic nie da
– Monopol jest korzystny tylko dla właściciela, dla konsumentów to katastrofa – podkreślał Tom Ruhan, członek zarządu Netii, która zmierzyła się z wieloletnim monopolistą – Telekomunikacją Polską (obecnie Orange Polska) i w 2007 r. rozpoczęła świadczenie usług na bazie sieci TP.