Reklama

Próba poluzowania budżetowych więzów

EBC uważa, że wzrost gospodarczy nie może opierać się na wysokim zadłużeniu.

Publikacja: 25.06.2014 05:38

Próba poluzowania budżetowych więzów

Foto: Bloomberg

EBC zabrał głos w debacie na temat paktu stabilności i wzrostu. „Musimy pamiętać, że zrównoważony wzrost gospodarczy nie może się opierać na wysokim poziomie długu prywatnego czy publicznego" – napisał Jens Weidmann z zarządu EBC we wczorajszym artykule w dzienniku „Sueddeutsche Zeitung".

Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że Niemiec nie jest odosobniony i cały zarząd EBC uważa, iż nie należy osłabiać paktu stabilności i wzrostu, który określa zasady dyscypliny fiskalnej w UE. EBC podaje przykład Francji, która dostała dodatkowe dwa lata na zredukowanie deficytu budżetowego. I nie wprowadziła obiecanych refom, a teraz znów żąda dwóch lat.

Z EBC zgadza się kanclerz Angela Merkel, która ostatnio powiedziała, że zmiany paktu nie wchodzą w grę. Reguły maksimum 3 proc. PKB dla deficytu budżetowego oraz 60 proc. PKB dla długu publicznego mają pozostać nienaruszone.

Negocjacje w PE

Z takim postulatem przystąpiła też do negocjacji w Parlamencie Europejskim centroprawica. Europejska Partia Ludowa (EPL), do której należą PO i PSL ma stworzyć wielką koalicję z centrolewicą. W tym celu negocjuje dziedziny, gdzie mogą głosować razem. Ale dyscyplina fiskalna ma nie podlegać dyskusji. – To jest nasza czerwona linia – mówi „Rz" Jacek Saryusz-Wolski, wiceszef EPL.

Postulat zmiany paktu jest jednym z warunków socjalistów w PE poparcia dla Jeana-Claude'a Junckera, kandydata EPL na szefa Komisji Europejskiej. Nad złagodzeniem paktu chce też pracować prezydencja włoska, która od 1 lipca będzie przez pół roku kierować Unią.

Reklama
Reklama

Włochy mają ogromny problem ze zbiciem długu publicznego do dopuszczalnego w UE poziomu 60 proc. PKB z obecnych 135 proc. PKB. Premier Matteo Renzi uważa, że ma prawo proponować zmiany. Bo wygrał wybory i tworzy największą delegację narodową w grupie socjalistycznej oraz, w przeciwieństwie do Francji, naprawdę przeprowadza reformy.

Postulaty Renziego, którego popierają prezydent Francji Francois Hollande i wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel (z koalicyjnego SPD), znajdują zrozumienie u części ekonomistów.

– Reguły fiskalne w UE są procykliczne. Jak jest kryzys, to kraje tną inwestycje w takich dziedzinach, jak edukacja, badania, innowacje. Bo to łatwiej zrobić, niż obniżyć zarobki urzędnikom. I to pogłębia kryzys, bo brak inwestycji hamuje wzrost gospodarczy w dłuższym terminie – mówi „Rz" Gregory Claeys, ekspert brukselskiego think tanku Bruegel.

Furtka dla Polski

Obrońcy paktu, w tym Niemcy, wskazują, że już w obecnych przepisach zawarta jest elastyczność. Mało znana klauzula inwestycyjna pozwala na odliczenie części kosztów inwestycji od długu publicznego.

Przy bliższej analizie okazuje się jednak, że mało kto mógłby z niej skorzystać, bo wymagany jest np. dług publiczny poniżej 60 proc. PKB. Czyli kraje faktycznie zainteresowanie zmniejszaniem poziomu długu nie mogą do tej klauzuli sięgać. Stąd pomysł Renziego, żeby właśnie koszty inwestycji publicznych odliczać od poziomu długu.

Teoretycznie miałoby to zastosowanie także do Polski, bo pakt obejmuje całą UE, a nie tylko strefę euro. Od konstrukcji nowej klauzuli zależałoby, czy i w jakim stopniu Polska mogłaby z niej skorzystać. Na razie KE zawiesiła wobec nas procedurę nadmiernego deficytu. Do jej zniesienia potrzebne jest trwałe obniżenie deficytu poniżej 3 proc. PKB.

Reklama
Reklama

Pojawiają się też propozycje autorstwa Paryża, aby dać krajom obiecującym reformy więcej czasu na obniżanie długu czy deficytu. Ekonomiści nie doradzają jednak takiego rozwiązania.

– Ono już jest stosowane, bez powodzenia, czego przykładem jest Francja. Bo kraje nie wykorzystują tego dodatkowego czasu na reformy. Trzeba im dać zachętę, żeby inwestowały, bo tylko to przyniesie wzrost gospodarczy – uważa Gregory Claeys. Według niego w tym celu nie trzeba zmieniać traktatów. – Myślę, że wystarczy decyzja KE – mówi.

Krytykę paktu przedstawił też kilka dni temu MFW. Zdaniem ekspertów tej instytucji reguły fiskalne UE są zbyt skomplikowane i przez to trudne do stosowania. MFW podkreślił też, że kurczowe trzymanie się paktu doprowadziło do ograniczenia inwestycji publicznych. Christine Lagarde, szefowa Funduszu, podkreśliła, że pakt był stworzony w czasach wzrostu gospodarczego i nie odzwierciedla obecnej sytuacji.

Zasady fiskalne Unii Europejskiej

Pakt Stabilności i Wzrostu określa zasady polityki fiskalnej państw Unii Europejskiej. Opracowany i wpisany do unijnych traktatów w 1997 roku, został poddany modyfikacji w 2005 oraz 2011 roku. Jego podstawy pozostają jednak nienaruszone: kraj nie może mieć deficytu budżetowego wyższego od 3 proc. produktu krajowego brutto, a dług publiczny nie może przekraczać 60 proc. PKB. Uzupełnienie paktu stanowią zaakceptowane w ostatnich latach, w reakcji na kryzys gospodarczy, dodatkowe pakiety legislacyjne: sześciopak, dwupak i pakt fiskalny. Dużo bardziej szczegółowo opisują działania prewencyjne Komisji Europejskiej, rodzaje niedopuszczalnej nierównowagi makroekonomicznej i fiskalnej oraz kary za łamanie tych zasad. Państwa w strefie euro podlegają sankcjom finansowym za niewypełnianie zaleceń Komisji Europejskiej.

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama