Dwie jednostki, które według wcześniejszych zapowiedzi miały dostarczyć rosyjski olej napędowy do Stanów Zjednoczonych, prawdopodobnie nie dotrą do amerykańskich portów. Jak informuje „The Telegraph”, powołując się na dane dotyczące żeglugi i ustalenia „Financial Times”, tankowce Talisman i Leruo zmieniły kurs.
Pierwszy z nich miał jako cel podróży wschodnie wybrzeże USA. Dane dotyczące jego rejsu wskazują jednak, że znalazł się u wybrzeży Algierii i płynie w przeciwnym kierunku. Drugi tankowiec, Leruo, który również miał przewozić rosyjski diesel do Ameryki, zmierza obecnie w stronę Brazylii. Według „Financial Times” przynajmniej jedna kolejna jednostka nadal kieruje się do Stanów Zjednoczonych.
Czytaj więcej
Właśnie zakończyłem niezwykle udaną rozmowę z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, podczas której uzgodniono, że Rosja natychmiast dostarczy ponad...
Zmiana tras może świadczyć o problemach z realizacją porozumienia między Donaldem Trumpem a Kremlem. Jednym z możliwych powodów jest niepewność dotycząca tego, czy tankowce zostaną wpuszczone do amerykańskich portów. Władze i przedstawiciele branży nie są bowiem zgodni co do legalności takich dostaw.
Dodatkowe wątpliwości pojawiły się po stanowisku gubernator New Jersey Mikie Sherrill. W liście skierowanym do operatorów terminali portowych ostrzegła ona przed przyjmowaniem rosyjskiego paliwa.
„Zakup lub rozładunek nielegalnego rosyjskiego paliwa, które obecnie zmierza na wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych na polecenie administracji Trumpa, prawdopodobnie narazi przedsiębiorstwa i osoby fizyczne na surowe kary, zarówno cywilne, jak i karne” – napisała.
Umowa Trumpa z Kremlem wywołała sprzeciw
Donald Trump ogłosił porozumienie dotyczące dostaw rosyjskiego oleju napędowego 9 października. Administracja USA tymczasowo zniosła sankcje dotyczące rosyjskiego paliwa, argumentując, że import pomoże zwiększyć podaż i obniżyć ceny na amerykańskim rynku. Prezydent podkreślał, że szczególnie ważne jest to dla rolników, hodowców i kierowców ciężarówek.
Umowa spotkała się jednak z krytyką demokratów, części republikanów oraz europejskich polityków. Przeciwnicy porozumienia zarzucali Trumpowi osłabianie presji na Władimira Putina i dostarczanie Kremlowi dodatkowych środków finansowych w czasie wojny przeciwko Ukrainie.
Czytaj więcej
Rosja zobowiązała się dostarczyć na światowy rynek miliony ton oleju napędowego, ale sama zmaga się z jego niedoborami. W Petersburgu diesel jest d...
Grupa amerykańskich senatorów z obu partii wezwała Biały Dom do wycofania się z umowy. W liście skierowanym do administracji, sekretarza skarbu Scotta Bessenta i sekretarza stanu Marco Rubio napisała: „Ta umowa jest prezentem dla naszego przeciwnika i zdradą naszych sojuszników; należy ją anulować”.
Porozumienie skrytykował również Wołodymyr Zełenski, który miał być zaskoczony decyzją Waszyngtonu. Ukraiński prezydent określił ją jako „słabą decyzję” podjętą przez „silnych sojuszników”. Premier Włoch Giorgia Meloni oceniła natomiast, że umowa legitymizuje Moskwę w czasie, gdy rosyjskie bomby nadal spadają na ukraińskie miasta.
Dostawy miały być także sposobem na poprawę sytuacji republikanów przed wyborami połówkowymi. Nie przyniosły jednak oczekiwanego politycznego efektu. Demokraci odnotowali znaczące zwycięstwa również w regionach wiejskich, tradycyjnie uznawanych za republikańskie. Zdobyli mandaty m.in. w Iowa, Kansas, Teksasie i Wisconsin.