„Demografia. Gospodarka Pokoleń” to projekt „Rzeczpospolitej”, w którym przyglądamy się, jak demografia zmienia polską gospodarkę. Malejąca liczba osób w wieku produkcyjnym i starzenie się społeczeństwa będą miały wpływ na rynek pracy, kondycję firm, finanse publiczne, system emerytalny i ochronę zdrowia. „Rzeczpospolita” pyta ekspertów, przedsiębiorców i polityków, co zrobić, by Polska mogła nadal się rozwijać i skutecznie konkurować.
Przeciętnie w Polsce ubyło pięć na tysiąc osób ze względu na przewagę zgonów nad urodzeniami w tym roku.
Na Podlasiu przyrost naturalny w ośmiu gminach wyniósł od –35,2‰ (Dubicze Cerkiewne) do –20,1‰ (gmina Narew), a w 43 gminach i miasteczkach do –10‰. Oznacza to, że na każde 1000 osób ubyło przynajmniej 10 ze względu na przewagę zgonów nad urodzeniami. Na 118 gmin przyrost naturalny jest dodatni w 13 gminach w tym roku. Najwyższy: w gminie Choroszcz: 5,9 ‰. W woj. warmińsko-mazurskim gmin i miasteczek, w których ubyło przynajmniej dziesięciu na tysiąc mieszkańców jest 38, a w woj. lubelskim – 80.
Po co pakt dla ściany wschodniej?
Jeszcze w listopadzie burmistrz Hrubieszowa Marta Majewska zaproponuje radzie miejskiej, aby miasto zaoferowało młodym ludziom, którzy chcieliby się tu osiedlić lub pozostać na miejscu, działki pod budownictwo jednorodzinne z dużą bonifikatą. Ma to być jeden ze sposobów na ograniczenie odpływu mieszkańców i zahamowanie niekorzystnych trendów demograficznych.
Burmistrz wystąpiła niedawno również z inicjatywą stworzenia specjalnego rządowego programu wsparcia finansowego dla gmin i miast położonych na terenach przygranicznych, szczególnie we wschodnich województwach. W liście skierowanym do premiera zaproponowała utworzenie „Paktu dla Wschodniego Pogranicza”.
Marta Majewska zwraca uwagę na konsekwencje wojny w Ukrainie. Wśród najpoważniejszych problemów wymienia przyspieszenie procesu depopulacji oraz rosnącą ostrożność przedsiębiorców wobec lokowania firm w Hrubieszowie i okolicy.
Czytaj więcej
Dostęp do poczty czy urzędu tylko co drugi dzień, a zamiast części stałych placówek – mobilne. Na razie to przyszłość, ale samorządy muszą już dziś...
– Nie mam danych statystycznych, ale słyszę, jak młodzi ludzie powtarzają, że „i tak nie wiadomo, co tu będzie”, dlatego lepiej osiedlić się w głębi kraju. Konkretnym przykładem jest sytuacja na rynku nieruchomości – tłumaczy burmistrz.
Jak wyjaśnia, miasto przygotowało tereny inwestycyjne Mimo wcześniejszego zainteresowania ze strony przedsiębiorców nie udaje się jednak sprzedać przygotowanych nieruchomości. Miasto zainwestowało w tereny przeznaczone pod działalność usługową i produkcyjną około 11 mln zł. Przy budżecie wynoszącym około 110 mln zł jest to znacząca kwota.
– Na poczucie bezpieczeństwa wpływają również informacje o zagrożeniu wojennym – podkreśla Marta Majewska.
Burmistrz zaznacza, że niekorzystne tendencje demograficzne, takie jak coraz niższa dzietność, migracja mieszkańców oraz zmiana struktury wiekowej ludności i postępujące starzenie się społeczeństwa, są widoczne w Hrubieszowie od kilkunastu lat. W ostatnim czasie jednak wyraźnie przyspieszyły.
Dlatego chciałaby, aby program rządowy został opracowany na podstawie obiektywnych wskaźników społecznych, w tym demograficznych. Powinien również uwzględniać specyfikę oraz indywidualną sytuację poszczególnych województw przygranicznych.
Jako przykład problemów charakterystycznych dla Hrubieszowa Marta Majewska wskazuje wysokie opłaty związane z wyłączeniem gruntów z produkcji rolnej.
– Miasto leży na żyznych glebach, na czarnoziemach. Wysokość opłat za wyłączenie gruntów z produkcji rolnej zależy od klasy gleby. Im lepsza ziemia, tym wyższa opłata. To również stanowi barierę i powstrzymuje małych przedsiębiorców przed podejmowaniem inwestycji – dodaje burmistrz.
Czytaj więcej
Państwo wydaje miliardy, by w przyszłości nie zabrakło pracowników. Ale co, jeśli gospodarka nie będzie ich już potrzebowała? Sztuczna inteligencja...
Marta Majewska postuluje także zmiany w przepisach ustawy o gospodarce nieruchomościami. Jej zdaniem miasta położone bezpośrednio przy granicy z Ukrainą powinny otrzymywać większe wsparcie finansowe niż pozostałe samorządy. Dodatkowe środki są potrzebne na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom oraz budowanie odporności na sytuacje kryzysowe.
Regiony trudno- sąsiedzkie – czy zauważy je KE?
To nie jedyna próba stworzenia specjalnego programu pomocowego dla wschodnich, przygranicznych regionów. Od zeszłego roku Łukasz Prokorym, marszałek województwa podlaskiego i urząd marszałkowski optują na forum europejskim za „Paktem na rzecz wschodnich regionów przygranicznych”. Pakt ma być formą wsparcia regionów wschodnich z krajów UE – Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Słowacji, Węgier i Rumunii, które mają trudne sąsiedztwo z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Pojawiło się pojęcie rejonów trudno sąsiedzkich, a właśnie teraz trwa zbieranie podpisów pod „Deklaracją Regionów Trudno Sąsiedzkich”. Dokument powstał po to, by wzmocnić regiony ponoszące konsekwencje wojny w czasie negocjacji nad nowym wieloletnim budżetem UE na lata 2028–2034. Marszałek Łukasz Prokorym przekonuje, że Podlaskie nie chce być postrzegane jako region zagrożenia. Potencjał gospodarczy, edukacyjny, rozbudowa infrastruktury w tym i innych przygranicznych regionach powinny stać się inwestycją w bezpieczeństwo całej Unii.
Piotr Siniakowicz, burmistrz Siemiatycz, przyznaje, że określenie „trudno sąsiedzkie” oddaje charakter wyzwań, przed którymi stoją takie samorządy jak jego. Miasto kilka lat temu wybudowało i oddało do użytku kilka przedszkoli. W tym roku jedno już zamknięto. – W mieście rodzi się i mieszka coraz mniej dzieci. Za to coraz liczniejsza jest grupa osób starszych. Przedszkole zamieniamy w środowiskowy dom pomocy dla osób z niepełnosprawnościami – samorządowiec przypomina, że dla władz lokalnych zmiany demograficzne oznaczają, iż zmienić się musi krąg usług socjalnych, opiekuńczych. Dbałość o jakość standardu życia oznacza stworzenie dobrych warunków nie tylko dla ludzi młodych, ale także dla starszych.
Wojna w Ukrainie oznacza nowe wyzwania dla przygranicznych terenów
– Z rozmów z samorządowcami wynika, iż najtrudniejsza jest sytuacja w gminach i w miasteczkach położonych przy granicy z Królewcem. – uważa prof. Monika Stanny z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN. – Zamknięcie granicy i ograniczenie transgranicznych powiązań gospodarczych sprawiły, że dla wielu mieszkańców i przedsiębiorców stała się ona swoistą „drogą donikąd”. Inaczej wygląda sytuacja na granicy z Białorusią, gdzie kryzys migracyjny i związane z nim ograniczenia szczególnie dotknęły turystykę i lokalne usługi, choć nadal funkcjonują powiązania transportowe i logistyczne w ruchu transkontynentalnym. Jeszcze inny charakter mają procesy zachodzące na Podkarpaciu. Wojna w Ukrainie generuje tam nowe wyzwania, ale jednocześnie utrzymuje znaczenie powiązań transgranicznych, w tym transportowych i gospodarczych. Nie można więc mówić o jednolitym wpływie obecnej sytuacji geopolitycznej na rozwój gmin przy wschodniej granicy Polski – uważa ekonomistka.
Tarcza Wschód ma powstać w ciągu trzech lat
Wojna w Ukrainie, a wcześniej trudna sytuacja na granicy z Białorusią, spowodowały, że zmniejszyła się liczba turystów na Podlasiu. – Na pewno odczuła to branża turystyczna, ważna dla regionu – zauważa Ireneusz Roman Kiendyś, burmistrz Hajnówki. Na pewno pomocny w zwiększeniu ruchu turystycznego jest lokalny bon turystyczny czy rozwijana przez samorząd infrastruktura dla turystyki sportowej. – Pokazujemy, że Hajnówka to brama do Puszczy Białowieskiej – burmistrz przyznaje jednak, że w ostatnich latach działa też mniej firm związanych z pozyskiwaniem i przetwarzaniem drewna. To jednak wynika ze zmniejszenia eksploatacji Puszczy, a także ze względów demograficznych. Dzieci przedsiębiorców w podeszłym wieku wyjechały, nie ma kto przejąć firmy czy warsztatu – dodaje samorządowiec. Także tu potencjalni inwestorzy: – Patrzą, obserwują, wykazują wstępne zainteresowanie, ale czekają na pewniejszy czas. Pytanie „kiedy wojna może się zakończyć” wciąż pozostaje bez odpowiedzi. – kiedyś ponad 20-tysięczne miasteczko liczy obecnie ok. 18,5 tys. mieszkańców – rocznie ubywa ok. 400 osób – przyznaje burmistrz. W mieście właśnie rozpoczęły się konsultacje społeczne nad projektem Strategii Rozwoju Miasta Hajnówka na lata 2026–2035. Jednymi z mierników powodzenia realizacji planu rozwojowego mają być: zwiększenie liczby firm zarejestrowanych względem wyrejestrowanych z trzech w zeszłym roku do 10 i więcej za dekadę, zmniejszenie udziału bezrobotnych wśród wszystkich mieszkańców z 6 do 5,3 proc. oraz poprawa salda migracji ogółem z –149 na –90 lub mniej. Wszystko to w perspektywie dekady. Strategia czeka na opinie i na uchwalenie, miasto zaś przystąpiło do wdrażania powiązanego z nią projektu rozwojowego pod nazwą „Zielony Duch Aktywności. Hajnówka Nowa Era Rozwoju”. Hajnówka zdobyła na ten cel ponad 78 mln zł dofinansowania, jako jedno z 19 miast w całej Polsce. Innym miastem ze wschodniego pogranicza, które korzysta z projektów finansowanych z Funduszy Szwajcarskich, jest Hrubieszów.
Oba miasta chcą wzmocnić działania stymulujące rozwój lokalnej przedsiębiorczości.
Maleją, ale są wciąż lokalnymi centrami
Sylwia Krzysztofowicz, ekspertka ds. jakości i Modelowania Danych Przestrzennych, Algolytics Technologies, przyznaje, że z analizy statystyki Regon wynika, iż coraz mniej firm rejestruje się w przygranicznych powiatach na ścianie wschodniej. Choć liczba mieszkańców Lubaczowa się zmniejszyła, to wciąż miasto „przyciąga” mieszkańców z okolicznych wsi i gmin. – Łatwiej się żyje w mieście, dziecko wraca ze szkoły chodnikiem, a nie poboczem – mówi Krzysztof Szpyt, burmistrz Lubaczowa. Ta migracja nie zapewnia jednak stabilności liczby mieszkańców.
Południowe części Podlaskiego, Lubelskiego (ale także Dolnośląskie) to regiony, w których problem depopulacji ujawnił się jeszcze w czasie PRL (przed 1990 r.). Przypomniał to właśnie prof. Przemysław Śleszyński w opublikowanej właśnie analizie „Uwarunkowania i skutki depopulacji Polski” przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej. Są to też tereny, na których wcześniejsze pokolenia migrowały za granicę. Od kilkunastu lat rośnie liczba migracji do większych miast.
Burmistrz uważa, że dla młodych problemem może być znalezienie pracy odpowiadającej ich aspiracjom i kompetencjom. To znacznie „węższe gardło” niż mieszkalnictwo.