Według oficjalnych wyników wyborów ogłoszonych przez władze Wenezueli, wybory prezydenckie wygrał urzędujący prezydent, Nicolás Maduro, uzyskując 51 proc. głosów. Jednak badania exit poll przeprowadzane przez niezależne instytuty, a także głosy przeliczone przez opozycję wskazywały, że w rzeczywistości wybory zdecydowanie wygrał Gonzalez.
Oświadczenie USA: Dowody wskazują, że kandydat opozycji zdobył największą liczbę głosów w wyborach w Wenezueli
Zwycięstwo Maduro oznaczałoby trzecią kadencję dla obecnego prezydenta Wenezueli, którzy rządziłby krajem do 2031 roku. Maduro sprawuje władzę w Wenezueli od 2013 roku, czyli od śmierci swojego poprzednika, Hugo Cháveza.
Czytaj więcej
Biedota, przez lata podpora reżimu Nicolasa Maduro, stanęła na czele buntu przeciwko brutalnej dyktaturze.
„Biorąc pod uwagę przytłaczające dowody, jest jasne dla USA i, co najważniejsze, dla wenezuelskiego narodu, że Edmundo Gonzalez Urrutia zdobył najwięcej głosów w wyborach prezydenckich z 28 lipca” - głosi oświadczenie sekretarza stanu USA, Antony'ego Blinkena.
Ogłoszone przez władze w Caracas oficjalne wyniki wyborów w Wenezueli wywołały falę protestów w tym kraju. Opozycja, po niezależnym przeliczeniu ok. 90 proc. głosów twierdzi, że jej kandydat zdobył dwukrotnie większe poparcie niż Maduro.
Sekretarz stanu USA nie wyklucza „środków karnych” wobec Wenezueli
Blinken nie zagroził nowymi sankcjami Wenezueli, ale wskazał na możliwe zastosowanie „środków karnych” wobec Caracas. We wtorek agencja Reutera podała, że Waszyngton nie wyklucza nałożenia nowych sankcji na Wenezuelę.
„W pełni wspieramy proces przywrócenia norm demokratycznych w Wenezueli i jesteśmy gotowi rozważyć jak wzmocnić je wspólnie z naszymi międzynarodowymi partnerami” - oświadczył Blinken. Blinken wezwał też do zapewnienia bezpieczeństwa liderom wenezuelskiej opozycji. „Funkcjonariusze służb bezpieczeństwa nie mogą stawać się instrumentem politycznej przemocy używanej przeciw obywatelom korzystającym ze swoich demokratycznych praw” - podkreślił sekretarz stanu USA.