Komorowskiego spytano o spotkanie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem, do którego doszło w środę wieczorem (czasu lokalnego) w Nowym Jorku. Jak były prezydent ocenia to spotkanie?
Czytaj więcej
W Nowym Jorku w środę wieczorem czasu lokalnego (w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego) doszło do spotkania między prezydentem Polski, Andrze...
Bronisław Komorowski o spotkaniu Andrzej Duda-Donald Trump: Generalnie oceniam pozytywnie
- Generalnie oceniam pozytywnie. Państwo polskie powinno czasami próbować grać na dwóch fortepianach równocześnie. Mam tutaj na myśli zarówno wspieranie i kontaktowanie się z obecnym prezydentem, Joe Bidenem, który jest naszym sprawdzonym przyjacielem — zaznaczył Komorowski. Były prezydent dodał, że Biden „zachowuje się tak, jak jest w interesie Polski”.
- Z Trumpem jest inaczej. Może zostanie prezydentem USA, a może nie. Ale dziś niepokoimy się tym, że jest przeciwnikiem, przynajmniej w warstwie werbalnej, dla Ukrainy. I co najgorsze, jest niesłychanie sceptyczny co do przyszłości NATO, a więc naszego, polskiego fundamentu niepodległości i bezpieczeństwa — zauważył.
- Jeżdżenie do Trumpa, aby się z nim spotkać, jest ryzykowne, ale może się okazać, oby nie było, dobrą inwestycją w przyszłość - podsumował Komorowski.
Bronisław Komorowski o spotkaniu Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem: Kto wyciągnie większe korzyści?
Jednocześnie Komorowski zauważył, że "czas hipotetycznej jednoczesnej prezydentury Trumpa i Dudy będzie krótki", ponieważ w 2025 roku kończy się druga kadencja Dudy na stanowisku prezydenta.
Byłego prezydenta pytano też czy Trump, spotykając się z Andrzejem Duda, szuka głosów Polonii.
Trumpowi jest na rękę, aby pokazać, że do niego przyjeżdżają kolejni przywódcy świata zachodniego.
- Na tym polega problem, kto wyciągnie większe korzyści z tego spotkania: czy pan prezydent Duda, który kończy swoją kadencję, czy prezydent Trump, który liczy na drugą kadencję w USA. Poklepywanie po plecach polskiego prezydenta może mieć znaczenie dla części Polonii, ale na pewno odstręczy od Trumpa wielu progresywnych Polaków, czy ludzi polskiego pochodzenia w USA — stwierdził Komorowski.
- Trumpowi jest na rękę, aby pokazać, że do niego przyjeżdżają kolejni przywódcy świata zachodniego. To mu pasuje - dodał.
Komorowski zauważył jednocześnie, że on — jako prezydent — też spotkał się z kandydatem na prezydenta Francji, Françoisem Hollandem.
- Ale to on do mnie przyjechał, a nie ja do niego — zastrzegł.