Z powodu „ważnego interesu bezpieczeństwa państwa” minister MSWiA Mariusz Kamiński zdecydował, że od piątku 10 lutego od godz. 12 zostanie zawieszony do odwołania ruch na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Bobrownikach.
W "Rzeczpospolitej" piszemy szerzej o przyczynach tej decyzji.
Czytaj więcej
Zamknięcie kluczowego dla Białorusi przejścia drogowego w Bobrownikach ma uderzyć w interesy reżimu Łukaszenki i zmusić go do ustępstw.
Mińsk już w czwartek skrytykował decyzję w polskich władz, a dzień później Białoruski Komitet Graniczny wydał oświadczenie, w którym określa działanie Polski mianem "nieracjonalnego" i "groźnego".
"Działania polskich władz mogą doprowadzić do załamania po obu stronach granicy" - czytamy w komunikacie.
Po zamknięciu przejścia w Bobrownikach tylko dwa z sześciu przejść granicznych między Polską a Białorusią pozostają otwarte.
Obciążenie dwóch ostatnich przejść granicznych drastycznie wzrośnie
"Po zamknięciu kolejnego przejścia granicznego sytuacja staje się katastrofalna" - głosi komunikat białoruskiej Straży Granicznej, która podkreśla, że już dziś na przejściach granicznych formują się długie kolejki.
"Obciążenie dwóch ostatnich przejść granicznych drastycznie wzrośnie" - czytamy.
Mińsk uważa także, że decyzja władz w Warszawie ma na celu "dalsze pogorszenie sytuacji na granicy i ograniczenie przepływu osób" między Polską a Białorusią.
W środę białoruski sąd skazał dziennikarza polskiego pochodzenia, Andrzeja Poczobuta, znanego działacza polonijnego, na osiem lat więzienia. Warszawa uważa ten wyrok za politycznie motywowany i domaga się natychmiastowego uwolnienia dziennikarza.