- Obecnie w UE nie mamy jednolitego stanowiska w tej kwestii - przyznał Borrell w rozmowie z "Die Welt".

Eksport surowców energetycznych - zwłaszcza ropy i gazu - jest głównym źródłem pozyskiwania dewiz przez Rosję. W Unii Europejskiej całkowitego embarga na sprowadzanie ropy i gazu z Rosji domagają się m.in. Polska i państwa bałtyckie wskazując, że kraje UE płacąc za rosyjską ropę i gaz finansują wojnę jaką Rosja prowadzi na Ukrainie.

Rosja jest największym dostawcą ropy dla Europy - w 2020 roku ropa sprowadzana z Rosji stanowiła ok. 25 proc. całkowitego importu ropy przez państwa UE - wynika z danych Eurostatu.

Na stole nie ma jeszcze ostatecznej propozycji dotyczącej embarga ropy i gazu

Josep Borrell, szef unijnej dyplomacji

Wiele państw w Europie jest też silnie uzależnionych od rosyjskiego gazu - w tej grupie znajdują się m.in. Niemcy.

Borrell zapowiedział, że kwestia embarga na sprowadzanie ropy i gazu z Rosji zostanie omówiona w czasie kolejnego szczytu UE, który odbędzie się pod koniec maja. Jak dodał nie spodziewa się, aby przed szczytem zapadły jakieś decyzje w tej kwestii.

Czytaj więcej

Wielkie pieniądze popłyną z Niemiec do Rosji

- Na stole nie ma jeszcze ostatecznej propozycji dotyczącej embarga ropy i gazu - przyznał Borrell.

"Die Welt" podaje, że Komisja Europejska prawdopodobnie w tym tygodniu przedstawi krajom członkowskim propozycję szóstego pakietu sankcji wobec Federacji Rosyjskiej.

Borrell przekonywał, że wszystkie kraje UE pracują obecnie nad zmniejszeniem swojej zależności od ropy i gazu z Rosji. Zdaniem szefa unijnej dyplomacji cała UE będzie w stanie zmniejszyć ostatecznie swoją zależność od Rosji w tym zakresie.

- W pewnym momencie to się stanie i Rosja boleśnie odczuje, że straciła zyski ze sprzedaży ropy i gazu - podsumował.