List w tej sprawie pojawił się w czwartek na stronie Kancelarii Premiera Mateusz Morawieckiego. Przywódcy wschodnich państw Europy zwracają uwagę, że mimo nakładanych na Rosję sankcji, Kremla "zaostrza strategię terroru i masowych bombardowań obszarów cywilnych".

"Dlatego UE nie może zwalniać tempa działań i akceptować zbrodni wojennych oraz ofiar wśród ludności cywilnej jako nowego stanu rzeczy. Uważamy, że nadszedł moment, by wprowadzić bardziej stanowcze środki w celu powstrzymania rosyjskiej agresji" - czytamy.

Przywódcy wskazują, że każdego dnia "tysiące rosyjskich i białoruskich ciężarówek dostarczają do Rosji towary i zasoby, które wspierają zdolność tego kraju do prowadzenia działań wojskowych w Ukrainie".

Czytaj więcej

Morawiecki: Rosja to dziś państwo totalitarne. Putin może pójść nawet na Berlin

"Wzywamy Państwa do podjęcia niezbędnych kroków w celu wprowadzenia zakazu transportu drogowego towarów z Rosji i Białorusi oraz do tych krajów. Dodatkowo proponujemy również wprowadzenie zakazu wpływania rosyjskich i białoruskich statków do portów UE. Jako że sektor transportu jest ze swej natury międzynarodowy, uważamy, że działania w obu tych obszarach muszą być podejmowane jednocześnie na poziomie UE, aby były naprawdę skuteczne. Jesteśmy przekonani, że podjęcie powyższych kroków w sektorze transportowym jeszcze bardziej ograniczyłoby możliwości kontynuowania agresji przez Federację Rosyjską" - przekazano w liście.

Autorzy przekonują, że UE "nie może przyjąć postawy wyczekującej w obliczu masowych okrucieństw popełnianych przez Rosję w Ukrainie".

Pod listem podpisali się premier Mateusz Morawiecki, premier Estonii Kaja Kallas, premier Litwy Ingrida Simonyté i premier Łotwy Krišjānis Karinš.