- Według naszych danych jest ok. 9 tysięcy członków rosyjskich sił zbrojnych na Białorusi. Tym, którzy mówią, że może dojść do ataku na Kijów od strony Białorusi odpowiadam: to śmieszne, to za mały kontyngent, by przeprowadzić taki atak. Ale wystarczający, by grozić nam, straszyć - mówił Reznikow na konferencji prasowej.
Jednocześnie minister obrony Ukrainy zapowiedział, że w poniedziałek odbędzie rozmowę telefoniczną z ministrem obrony Białorusi.
Czytaj więcej
Nowe zdjęcia satelitarne opublikowane przez amerykańską firmę Maxar Technologies, operatora komercyjnych satelitów, pokazują nowe zgrupowania broni...
Reznikow wyjaśnił, że chce spytać białoruskiego ministra o to, dlaczego rosyjscy żołnierze pozostają na terytorium Białorusi mimo zakończenia ćwiczeń "Sojusznicza stanowczość 2022", które odbywały się na Białorusi od 10 do 20 lutego.
Tymczasem szef sztabu generalnego Białorusi, gen. Wiktor Gulewicz oświadczył, że rosyjscy żołnierze przebywający na Białorusi wrócą do swoich baz, gdy "pojawi się taka obiektywna potrzeba".
Rosyjskie siły zbrojne wrócą do swoich baz wtedy, gdy pojawi się obiektywna potrzeba, by tak się stało
Białoruski generał mówił, że w związku z sytuacją w Donbasie, gdzie w ostatnich dniach doszło do eskalacji konfliktu, przywódcy Rosji i Białorusi zdecydowali, że nadal trwać będzie inspekcja sił reagowania Związku Białorusi i Rosji.
- Rosyjskie siły zbrojne wrócą do swoich baz wtedy, gdy pojawi się obiektywna potrzeba, by tak się stało i gdy o tym zdecydujemy. To czysto wewnętrzna sprawa - stwierdził.