To, poza oficjalnymi sankcjami, najdotkliwszy gospodarczy efekt inwazji Rosji na Ukrainę. – Ekonomiczne konsekwencje inwazji Rosji na Ukrainę już są bardzo poważne, a jeśli konflikt będzie przybierał na sile, to szkody w gospodarce będą jeszcze bardziej niszczące – uważa Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Jak podkreślają eksperci z Forum Odpowiedzialnego Biznesu (FOB), sytuacja w Ukrainie stanowi prawdziwy test dla bardzo wielu firm i ich liderów, test, jak zachować się w obliczu wojny i oddzielić prawdziwe wartości od pustych słów, symbolicznych gestów, deklaracji składanych często bez większego pokrycia.

Ich zdaniem biznes musi teraz zrozumieć, że ochrona wolności i demokracji jest również częścią jego odpowiedzialności w ramach ESG, czyli dbałości o środowisko naturalne, społeczeństwo i ład korporacyjny.

– Niejednoznaczna, a przede wszystkim nieszczera postawa może mieć poważne konsekwencje dla społeczeństw, ale i szeroko rozumianej reputacji firm – dodają specjaliści z FOB.

Obowiązują mocniej

Nie da się ukryć, że reguły CSR (corporate social responsibility – społecznej odpowiedzialność biznesu) – i ESG (environmental, social and corporate governance – środowisko naturalne, społeczeństwo i ład korporacyjny) –obowiązują firmy jeszcze mocniej w czasie wojny. Po zaatakowaniu przez Rosję Ukrainy zachodnie firmy zaczęły ogłaszać, że nie chcą już robić biznesu z krajem agresora.

– Ponad 400 prywatnych firm międzynarodowych wycofało się z prowadzenia interesów w Rosji, a nawet całkowicie opuściło ten kraj. Od koncernów naftowych po McDonald’s. W wyniku tych bezprecedensowych sankcji rubel niemal natychmiast legł w gruzach. Tak na marginesie, to prawda. Około 200 rubli równa się 1 dolarowi – mówił w Warszawie Joe Biden, prezydent Stanów Zjednoczonych.

Z rosyjskiego rynku uciekają firmy ze wszystkich branż, od Ubera, producentów samochodów po Disneya, Warner Brothers, Sony Pictures, Netflixa, Paramount, Dell Technologies i Boeinga.

A np. Adidas zawiesił partnerstwo z Rosyjską Federacją Piłki Nożnej. Apple, Ericsson, Samsung, Nokia, Cisco, Intel i Taiwan Semiconductors Company już nie sprzedają w Rosji swoich produktów. Microsoft zablokował sprzedaż Windowsów. Niektóre z tych firmy nie mogą prowadzić legalnie działalności w Rosji lub handlować z rosyjskimi kontrahentami z powodu sankcji, czyli narzuconych odgórnie reguł. Inne wycofały się z tego rynku pod presją inwestorów, opinii publicznej itd.

A są i takie, które robią to dobrowolnie, bo ich właściciele i zarządzający są wstrząśnięci tym, co się dzieje w Ukrainie. Ale są też takie koncerny, które decydują się zostać w Rosji i dalej robić tam interesy. To budzi największe emocje wśród społeczności międzynarodowej.

Lista wstydu

Naukowcy z Yale School of Management zaczęli tworzyć listę wstydu (Hall of Shame). Jest to wykaz przedsiębiorstw, które nadal działają na rosyjskim rynku.

Oba wykazy są na bieżąco aktualizowane, pierwszy z nich wydłuża się z dnia na dzień. 21 marca na liście firm, które zdecydowały o zawieszeniu lub zamknięciu biznesu w Rosji, było prawie 380 spółek.

Skraca się lista wstydu, bo firmy, zwykle pod naciskiem mediów, inwestorów i konsumentów, przyłączają się do sankcji.

Rozpowszechniana w mediach i szeroko komentowana lista z Yale wzmacnia falę krytyki i bojkotów konsumenckich, które rozkręcają się także w Polsce. Część ekspertów przewiduje jednak, że – podobnie jak w przypadku wcześniejszych bojkotów – także te obecne nie pozostawią trwałych śladów.

Jeszcze przed wybuchem wojny Unia Europejska i Stany zjednoczone zaczęły nakładać sankcje na Rosję. Tych finansowych jest już całe mnóstwo. I np. bank centralny Rosji został zablokowany w światowym systemie finansowym, uniemożliwiając Kremlowi dostęp do funduszy wojennych rozproszonych po całym świecie.

Rosyjskie banki zostały odcięte od międzynarodowego systemu transakcji SWIFT, jednak nie wszystkie, sankcje bowiem ominęły Sbierbank czy Gazprombank.

Dodatkowo USA i Unia Europejska zamknęły dla rosyjskich samolotów przestrzeń powietrzną. Sankcje objęły także majątki oligarchów z kręgu Putina oraz członków kremlowskiej elity.

A to jeszcze nie koniec, bo w zeszłym tygodniu przywódcy na szczycie UE w konkluzjach przyjętych po pierwszym dniu rozmów wyrazili gotowość do szybkiego nałożenia kolejnych sankcji na Rosję i Białoruś. – Należy powstrzymać wszelkie próby obejścia sankcji lub pomocy Rosji w inny sposób – tłumaczyli. Te wszystkie działania mają zmusić Rosję do zakończenia tej bezsensownej wojny, w której giną cywile, w tym kobiety i dzieci. Czy to się uda? Trzeba wierzyć, że tak.