Między sąsiadami Agnieszką H., a Edwardem i Lidią H. (imiona fikcyjne) od wielu lat istniał silny konflikt. Jego podłożyłem z jednej strony była prowadzona przez małżonków hodowla koni i związane z tym niedogodności dla mieszkańców sąsiednich działek, z drugiej zaś strony niezrealizowania chęć odkupienia przez Agnieszkę H. działki należącej do małżeństwa H.
Najpierw sąsiedzi spierali się o konstrukcję drewnianą postawioną przed oknami domu pani Agnieszki. Na mocy ugody sądowej została ona usunięta. Jednak w jej miejsce małżonkowie H. postawili przyczepę do przewozu koni bezpośrednio przed oknami kuchennymi sąsiadki, zasłaniając widok oraz ograniczając dostęp do promieni społecznych.
Spór o przyczepę przeniósł się na wokandę sądową. W pozwie przeciwko sąsiadom pani Agnieszka domagała się zobowiązania ich do usunięcia przyczepy i niezasłaniania jej okna w przyszłości. Ponadto domagała się 2 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego w postaci prawa do swobodnego korzystania z mieszkania i jego nietykalności.
Już w trakcie postępowania sądowego kobieta cofnęła pozew w zakresie zobowiązania do usunięcia przyczepy, ponieważ sąsiedzi przystawili ją w inne miejsce.
Lekceważący stosunek do prawa
W pozostałym zakresie Sąd Okręgowy przyznał Agnieszce H. rację. Zdaniem sądu, pozwani naruszyli swoim działaniem dobro osobiste powódki polegające na nieskrępowanym korzystaniu ze swojego domu, a w szczególności poprzez uniemożliwienie dostępu światła dziennego do jednego z pomieszczeń. – Było to przy tym działanie bezprawne i złośliwe – podkreślił sąd.