Sprawa jest pokłosiem afery z tzw. mailami Dworczyka. Od czerwca 2021 r., najpierw na kanale w Telegramie, później na stronie Poufna Rozmowa opublikowano tysiące maili, które miały pochodzić z prywatnej skrzynki pocztowej ówczesnego szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka. Wśród nich były wiadomości dotyczące zapotrzebowania na określone materiały w TVP czy informacje o spotkaniach z ówczesną prezes Trybunału Konstytucyjnego Julią Przyłębską.

Przeciwko Dworczykowi toczy się postępowanie karne, a prokuratura zarzuca mu m.in. niedopełnienie obowiązków w zakresie ochrony informacji niejawnych. Sam Dworczyk zapewnia, że jest niewinny i że z jego skrzynki nie wyciekły żadne informacje niejawne. Dlatego gdy Cezary Tomczyk stwierdził publicznie w audycji radiowej, że Dworczyk dopuścił się przestępstwa polegającego na wysyłaniu informacji niejawnych z wykorzystaniem prywatnej skrzynki, ten pozwał go o naruszenie dóbr osobistych.

Zabezpieczenie powództwa: przypięte oświadczenie na profilu Tomczyka na X

Pełnomocnik Dworczyka mec. Bartosz Lewandowski od razu wystąpił z wnioskiem o zabezpieczenie polegające na zobowiązaniu pozwanego do opublikowania oświadczenia o wytoczeniu przeciwko niemu powództwa. Oświadczenie ma być ponadto cały czas widoczne (przypięte) na profilu Cezarego Tomczyka na portalu X (dawniej Twitter).

Sąd uwzględnił to żądanie i zobowiązał Tomczyka do publikacji oświadczenia o treści: „W związku z wypowiedzią Cezarego Tomczyka w audycji radiowej wyemitowanej w dniu 13 lipca 2026 r. w radio RMF FM wskazującej jakoby, Michał Dworczyk dopuścił się przestępstwa polegającego na wysyłaniu niejawnym (powinno być niejawnych – red.) informacji z wykorzystaniem prywatnej, niezabezpieczonej skrzynki mailowej, toczy się postępowania z powództwa Michała Dworczyka przeciwko Cezaremu Tomczykowi o ochronę dóbr osobistych przed Sądem Okręgowym Warszawa–Praga w Warszawie”.

Czytaj więcej

Afera mailowa. Tajne informacje w wiadomościach ze skrzynki Dworczyka? Jest śledztwo

Zgodnie z wydanym postanowieniem komunikat powinien być opublikowany bez jakichkolwiek zmian oraz bez komentarza lub innej formy wypowiedzi (w tym grafiki czy nagrania) podważających wskazane w oświadczeniu słowa, względnie zaznaczających dystans do jego treści lub formy. Sąd nie uwzględnił jednak całości wniosku.

 – Oprócz tego wnioskowaliśmy o obwarowanie ewentualnego niewykonania nałożonego przez sąd obowiązku zapłaty kwoty w określonej wysokości za każdy dzień zwłoki. Sąd co prawda nie uwzględnił tego żądania, jednak nie wyobrażam sobie sytuacji, w której członek rządu lekceważy orzeczenie sądu, przez co zaszłaby konieczność zainicjowania postępowania przymuszającego przed sądem rejonowym – mówi mec. Bartosz Lewandowski.

Zażalenie na postanowienie o zabezpieczeniu i czas jego rozpoznania

Choć postanowienie o zabezpieczeniu jest natychmiast wykonalne (wiceminister Cezary Tomczyk musi opublikować oświadczenie w ciągu dwóch dni od doręczenia postanowienia), to jest też oczywiście zaskarżalne. Jednak biorąc pod uwagę realia funkcjonowania Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który będzie rozpoznawał zażalenie, na jego ewentualne uchylenie nie ma co liczyć wcześniej niż za rok.

Zdaniem ekspertów udzielenie tego typu zabezpieczenia to zupełne novum. Co prawda zdarzało się, że sąd udzielał zabezpieczenia w postaci opublikowania informacji o toczącym się postępowaniu, ale nie zobowiązywał do permanentnej publikacji aż do czasu prawomocnego zakończenia sprawy (ewentualnie do czasu uchylenia zabezpieczenia).

Do tej pory osoba, której dobra osobiste zostały naruszone, stała na dużo gorszej pozycji. Jeśli bowiem ktoś został pomówiony, np. w mediach, zniesławiające treści docierały od razu do bardzo szerokiego grona odbiorców. Nawet jeśli taka osoba wytoczyła powództwo o naruszenie dóbr osobistych, to prawomocny wyrok zobowiązujący pomawiającego np. do opublikowania przeprosin zapadał po latach, gdy mało kto pamiętał o sprawie. I zazwyczaj przeprosiny docierały do znacznie węższego grona odbiorców niż zniesławiające treści.

Postanowienie zobowiązujące pozwanego do publikacji takiej informacji aż do prawomocnego rozstrzygnięcia, diametralnie zmienia sytuację. Wtedy to pozwany będzie żył z łatką naruszyciela przez lata.

Prof. Błeszyński: napiętnowanie pozwanego czy ochrona powoda

Powstaje jednak pytanie, czy informacja o toczącym się postępowaniu o naruszenie dóbr osobistych stanowi dopuszczalne zabezpieczenie, które ma chronić interesy powoda, a na ile staje się formą przedwczesnego napiętnowania pozwanego.

– Wszystko zależy od okoliczności konkretnego przypadku. Istnieje ryzyko, że sam komunikat o procesie, zwłaszcza ze względu na jego ujęcie, może w praktyce realizować cel, jakim jest napiętnowanie sprawcy, zanim zapadnie prawomocne rozstrzygnięcie. Jest to sprzeczne z istotą zabezpieczenia, które nie powinno prowadzić do zaspokojenia roszczenia – mówi prof. Jan Błeszyński, cywilista z Uniwersytetu Warszawskiego, który specjalizuje się m.in. w ochronie dóbr osobistych.

Jak dodaje, to może być jednak miecz obosieczny. – Z jednej strony informacja o wytoczonym pozwie dotyczy faktu. Nie przesądza jednak o wyniku wszczętego procesu. Wobec obawy przewlekłości postępowania, może być jedynym narzędziem powoda, by publicznie zakomunikować, że stawiane mu zarzuty są kwestionowane i stanowią ujmę dla jego dóbr osobistych – mówi prof. Błeszyński, który dodaje, że dochodzenie skutków naruszenia dóbr osobistych jest prawem pokrzywdzonego. Zasadność zaś jego zabezpieczenia zależy od okoliczności naruszenia.

I tak, jeśli sprawa dotyczy konkretnych, sprawdzalnych zdarzeń, informacja o ich kwestionowaniu przed sądem może być uzasadniona, bo zapewnia równowagę stron.

– W przypadku zaś gdy naruszenie dóbr osobistych polega np. na wygłoszeniu o kimś krzywdzących sformułowań ocennych (np. opinii), budzi większe wątpliwości. Sąd musi rozważyć, czy zobowiązanie pozwanego do informacji o  wytoczeniu przeciwko niemu powództwa jest uzasadnione słusznym interesem powoda– mówi prof. Błeszyński.

– Abstrahując od tej konkretnej sprawy, zagadnienie dopuszczalnych form zabezpieczenia postępowania w sprawach o ochronę dóbr osobistych jest bardzo istotne w kontekście brutalizacji debaty publicznej. Narastająca agresja w języku publicznym i narastające poczucie bezkarności sprawiają, że skuteczna ochrona dóbr osobistych staje się palącym problemem społecznym  - dodaje ekspert. 

Postanowienie wydane przez sędzię powołaną przez neo-KRS

Na zupełnie inny aspekt sprawy zwraca natomiast uwagę prof. Izabela Lewandowska-Malec z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Postanowienie sądu o udzieleniu zabezpieczenia dotyczy sporu na gruncie prawa cywilnego o ochronę dóbr osobistych, toczącego się między dwoma bardzo znanymi politykami. Wymiar sprawiedliwości nie powinien dopuścić do sytuacji, w której powstałby choćby cień wątpliwości co do bezstronności sędziego, który wydał to orzeczenie. Tymczasem sędzia Sądu Okręgowego Sylwia Hajnrych została powołana uchwałą neo-KRS nr 1070/2022 z 20 grudnia 2022 r., a nominację z rąk prezydenta Andrzeja Dudy uzyskała 22 marca 2023 r. W tym kontekście obsadę sądu orzekającego w tej sprawie uważam za wielce nieszczęśliwą, nieodpowiednią i wadliwą – zwraca uwagę prof. Lewandowska-Malec. Jak dodaje, sądownictwo w Polsce przeżywa ciężki kryzys organizacyjny i wizerunkowy. – Dlatego powinno unikać stawiania zarzutów upolitycznienia, szczególnie gdy sprawa sądowa dotyczy głośnych nazwisk ze sceny politycznej – podkreśla prof. Lewandowska-Malec.