Tegoroczny sezon chorób wirusowych może być inny. Nie ustąpił COVID-19, uaktywniła się zmutowana grypa i pojawił się wirus RSV - powszechna choroba układu oddechowego z objawami podobnymi do przeziębienia. Wszystkie te choroby przenoszone są drogą kropelkową i mogą mieć podobne objawy.

Specjaliści medycyny rodzinnej informują, że w gabinetach lekarskich już pojawia się wiele osób z infekcjami górnych dróg oddechowych, a to dopiero początek sezonu wzmożonego chorowania. Szczególnie dużo jest przypadków ostrego zapalenia zatok oraz gardła i krtani. Wiele tych dolegliwości jest na podłożu koronawirusa. Wcześniej wśród infekcji dominował COVID-19, a teraz widoczny jest wpływ epidemii na ekspansję wirusa grypy, który długo był w cieniu, ale obecnie się uaktywnił. Obecnie wirus grypy zmutował i jest cięższy: często objawia się bólami mięśniowymi, wysoką gorączką, zapaleniem oskrzeli i bólem gardła.

Czytaj więcej

Duże ryzyko twindemii. Nie odkładać szczepienia przeciw COVID-19 i grypie

Niestety lekarz wskazują, że możliwy jest scenariusz tridemii. W Polsce nie ma dziś stanu epidemii, nie dokonuje się rutynowych wymazów, nie ma obostrzeń, więc często COVID-19 pozostaje nierozpoznany. Objawy ze strony układu oddechowego nie są powszechnie diagnozowane, a dopóki nie zrobimy testu, nie poznamy powodu infekcji, bo często covid, grypa i RSV wyglądają podobnie. Tymczasem rozpoznanie, z jaką infekcją mamy do czynienia, jest istotne, bo inne są ścieżki leczenia.

Wszystkie wirusy są jednakowo groźne. W ostatnich latach najwięcej uwagi poświęcaliśmy COVID-19, tymczasem co kilka lat pojawia się okres zwiększonych zachorowań na grypę. Pacjenci często lekceważą grypę. Jednak z badań wynika, że grypa, nawet bez ciężkiego przebiegu, bez powikłań w rodzaju zapalenia mięśnia sercowego, gdy pacjent znosi infekcję dobrze, może mieć poważne konsekwencje. Uszkodzenia komórek serca po każdej przebytej infekcji kumulują się. W efekcie pacjent ma niewydolność mięśnia sercowego, która może wynikiem przebytych infekcji grypowych.

Na pogrypowe powikłania w zakresie układu oddechowego szczególnie narażone są osoby chorujące na astmę czy przewlekłą obturacyjną chorobę płuc, a także cukrzycę. Najlepszym zabezpieczeniem przed taką sytuacją jest szczepienie przeciwko grypie, polecane nie tylko przez lekarzy rodzinnych, ale też pulmonologów, którzy mają do czynienia z powikłaniami po grypie w układzie oddechowym czy kardiologów.

COVID-19 u dzieci to nie jest błahostka. Potwierdzają to badania. Tymczasem podczas gdy osoby dorosłe się w dużej mierze się zaszczepiły, to ciągle niewiele jest zaszczepionych dzieci. Na początku pandemii była teoria, że dzieci są często zarażane covidem przez dziadków. Po badaniach okazało się, że zarażonych przez dziadków było tylko 10 proc., a większość zaraziła się od rodziców.

Gdy dzieci mają obniżoną odporność, ale nie można ich zaszczepić przeciwko chorobie zakaźnej, to trzeba postawić na ochronę kokonową. Polega ona na zaszczepieniu osób z najbliższego otoczenia dziecka. Zaszczepieni rodzice i rodzeństwo nie zachorują i w konsekwencji nie zarażą tej dziecka, która nie mogło zostać poddana szczepieniu.

Zdaniem specjalistów medycyny rodzinnej przed tridemią mogą nas uchronić szczepienia oraz zdrowy styl życia (odpowiednia ilość snu na dobę, właściwe odżywianie i dawka ruchu). Jeśli ktoś chce się czuć bezpiecznie, to może się zaszczepić jednocześnie na Covid i grypę.