Pełne przeszkód zejście z inflacyjnego płaskowyżu

Inflacja zaczęła maleć, ale nie pod wpływem osłabienia popytu konsumpcyjnego. Droga do obniżki stóp procentowych w tym roku zdaje się zamykać.

Publikacja: 03.04.2023 03:00

Pełne przeszkód zejście z inflacyjnego płaskowyżu

Foto: Adobe Stock

Wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł w marcu o 16,2 proc. rok do roku po największej od 1996 r. zwyżce o 18,4 proc. w lutym. To oznacza, że inflacja rozpoczęła zejście z płaskowyżu, na którym znajdowała się od pół roku. Początek okazał się jednak zaskakująco skromny. Ekonomiści przeciętnie spodziewali się spadku inflacji w marcu do 15,8 proc. – To dane raczej gorzkie niż słodkie – zauważyli analitycy z banku Pekao.

Efekty statystyczne

„Dezinflacja jak dotychczas sprowadza się jedynie do efektów statystycznych” – napisali w komentarzu ekonomiści z mBanku. Odnieśli się do tego, że marcowe wyhamowanie wzrostu CPI to przede wszystkim efekt wysokiej bazy odniesienia sprzed roku w przypadku cen paliw i nośników energii. Paliwa do prywatnych środków transportu podrożały w marcu o zaledwie 0,2 proc. rok do roku, najmniej od ponad dwóch lat, a nośniki energii – o 26 proc. W lutym ceny obu tych kategorii wzrosły o około 31 proc rok do roku. Impetu nie tracą natomiast ceny żywności i napojów bezalkoholowych, które w marcu wzrosły 24 proc. rok do roku, tak samo jak w lutym. W stosunku do poprzedniego miesiąca podskoczyły o 2,3 proc., najbardziej od października.

Na podstawie wstępnych danych GUS ekonomiści szacują, że tzw. inflacja bazowa (bez cen energii i żywności) wyniosła w marcu około 12,3 proc. rok do roku, po 12 proc. w lutym. To sugeruje, że bieżąca presja inflacyjna w polskiej gospodarce nie tylko nie słabnie, ale nawet się nasila.

Czytaj więcej

Na zakupy lepiej iść później, by zrobić je taniej

Uporczywość inflacji bazowej jest zaskakująca w kontekście słabości popytu konsumpcyjnego w Polsce. W lutym sprzedaż detaliczna w ujęciu realnym (w cenach stałych) zmalała o 5 proc. rok do roku. Nie licząc pandemicznych wahań, związanych z okresowymi ograniczeniami w handlu, był to największy spadek tego wskaźnika od co najmniej 2006 r. W marcu, jak średnio oceniają ankietowani przez nas ekonomiści, sprzedaż tąpnęła jeszcze bardziej.

Z kosmosu do stratosfery

Słabnący popyt konsumpcyjny, który jest odzwierciedleniem topniejącej pod wpływem inflacji siły nabywczej dochodów gospodarstw domowych, zaczyna się przekładać na możliwości podwyższania cen przez sprzedawców. – Znaczna część podwyższonej inflacji bazowej to tzw. efekty drugiej rundy szoków kosztowych, które powinny w najbliższych miesiącach słabnąć w otoczeniu słabego popytu konsumpcyjnego – ocenia Urszula Kryńska, ekonomistka z PKO BP. Jak jednak zastrzega, większą niepewność budzi trajektoria cen usług, również zaliczanych do inflacji bazowej. – W tym przypadku rosnące ceny odzwierciedlają też presję generowaną przez koszty pracy oraz w pewnym zakresie mechanizmy indeksacyjne – tłumaczy.

Ekonomiści podtrzymują prognozy, wedle których inflacja ogółem będzie hamowała także w kolejnych miesiącach, większość z nich wciąż też uważa, że pod koniec roku dynamika CPI będzie już jednocyfrowa. Ale to, że zmaleje w okolice 7 proc., jak oceniał niedawno prezes NBP Adam Glapiński, staje się coraz bardziej wątpliwe. „Już w czerwcu ceny będą prawdopodobnie o 7 proc. wyższe niż w grudniu, co oznacza, że scenariusz prezesa Glapińskiego, zakładający spadek inflacji do 6–7 proc. na koniec roku, stanie się bardzo mało realistyczny. My spodziewamy się na koniec roku inflacji na poziomie 10 proc.” – napisali w komentarzu ekonomiści z Santander Bank Polska.

Powolny spadek inflacji CPI i uporczywość inflacji bazowej, na którą wskazywały już lutowe dane, wyraźnie wpłynęły na oczekiwania inwestorów co do stóp procentowych w Polsce. Jeszcze w połowie marca w kontraktach terminowych na WIBOR 3M wyceniana była obniżka stopy referencyjnej NBP o 0,75–1 pkt proc. w perspektywie roku. Obecnie wyceniana jest obniżka o 0,5 pkt proc., i to raczej na początku 2024 r., a nie w IV kwartale br., jak wcześniej. Do tej zmiany przewidywań przyczyniły się też wypowiedzi niektórych członków RPP, m.in. Ireneusza Dąbrowskiego, który wcześniej mówił o możliwości poluzowania polityki pieniężnej w br., a ostatnio wskazywał, że nie należy oczekiwać pochopnych obniżek stóp.

Najbliższe posiedzenie RPP zakończy się w środę. Ekonomiści są zgodni co do tego, że stopa referencyjna NBP zostanie utrzymana na poziomie 6,75 proc. Ważny będzie jednak ton komunikatu oraz wypowiedzi prezesa NBP na czwartkowej konferencji prasowej. Zdaniem ekonomistów PKO BP obniżka stóp procentowych w br. jest wciąż możliwa, o ile w ostatnich miesiącach roku inflacja będzie jednocyfrowa, a prognozy będą wskazywały na jej dalszy spadek. – RPP może się jednak powstrzymać z zapowiedziami ewentualnych obniżek, dopóki nie zobaczy dezinflacji w kategoriach bazowych – podkreśla Kryńska.

Wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI) wzrósł w marcu o 16,2 proc. rok do roku po największej od 1996 r. zwyżce o 18,4 proc. w lutym. To oznacza, że inflacja rozpoczęła zejście z płaskowyżu, na którym znajdowała się od pół roku. Początek okazał się jednak zaskakująco skromny. Ekonomiści przeciętnie spodziewali się spadku inflacji w marcu do 15,8 proc. – To dane raczej gorzkie niż słodkie – zauważyli analitycy z banku Pekao.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Dane gospodarcze
Węgierski bank centralny tnie stopy dziesiąty raz z rzędu
Dane gospodarcze
GUS: Stopa bezrobocia w czerwcu 2024 r. wyniosła 4,9 proc
Dane gospodarcze
Bank centralny Chin zaskoczył decyzją w sprawie stóp procentowych
Dane gospodarcze
Co ze stopami w strefie euro? EBC zdecydował, Christine Lagarde zabrała głos
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Dane gospodarcze
GUS: Produkcja przemysłowa rośnie