Ekonomiści powszechnie oczekiwali, że grudzień będzie pierwszym od czerwca 2014 r. miesiącem inflacji. Przeciętnie jednak szacowali, że CPI zwiększył się o 0,5 proc. rok do roku. Najbliższe rzeczywistości były szacunki ekonomistów mBanku, którzy oczekiwali zwyżki cen o 0,7 proc. rok do roku.

GUS nie podał jeszcze struktury inflacji, ale prawdopodobnie jej głównym motorem był wzrost cen paliw. W ujęciu rok do roku podrożały zapewne także żywność oraz ubezpieczenia.

W najbliższych miesiącach inflacja jeszcze przyspieszy.

- Prognozujemy szybki wzrost inflacji na początku 2017 roku. W naszej ocenie inflacja powróci w granice dopuszczalnego przedziału odchyleń od celu inflacyjnego już w pierwszym kwartale 2017 r. – napisał w komentarzu do danych Wojciech Matysiak, ekonomista z banku Pekao.

Powrót do pasma dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego oznaczałby wzrost rocznej dynamiki cen powyżej 1,5 proc. rocznie.

Zdaniem ekonomistów mBanku, na przełomie I i II kwartału 2017 r. inflacja dojdzie do 2 proc. Potem jednak prawdopodobnie się ustabilizuje. Wygaśnie bowiem efekt niskiej bazy odniesienia dla cen ropy naftowej.