Na przebieg sezonu wyraźnie wpłynął dominujący wariant wirusa grypy A/H3N2, czyli subwariant K. Według informacji Głównego Inspektoratu Sanitarnego wariant K odpowiadał nawet za około połowę nowych zachorowań w szczycie sezonu. Jednocześnie eksperci podkreślają, że problemem nie była większa zjadliwość wirusa, ale brak odporności populacyjnej. W praktyce przełożyło się to na szybkie rozprzestrzenianie się infekcji. W niektórych okresach odnotowywano nawet 50–60 tys. przypadków grypy tygodniowo, a liczba zakażeń rosła dynamicznie.
Największą zmianą w tym sezonie był wzrost liczby szczepień – zaszczepiło się ponad 2,3 mln osób, czyli o 28 proc. więcej niż rok wcześniej. Dużą rolę odegrały tu apteki – około 35 proc. szczepień wykonano właśnie tam. Problem w tym, że mimo wzrostu liczby szczepień nadal zbyt mało osób decyduje się na ten krok.
Obecnie wyszczepialność wynosi około 6 proc. całej populacji i mniej niż 20 proc. populacji seniorów. Słabo wygląda również sytuacja w grupie najmłodszych. – W ciągu całego sezonu 2025/2026 zaszczepiliśmy ok. 200 tys. dzieci do 10 roku życia, więc raptem około 10 proc. dzieci w tej grupie wiekowej. Jest to absolutnie niewystarczające, żeby powstrzymać transmisję wirusa – podkreślił dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.
Zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia dla pełnej ochrony populacyjnej wyszczepialność powinna wynosić 80 proc. – Ale jeżelibyśmy mieli 60 czy 70 proc., to mamy dużą szansę mieć bardzo szeroką ochronę. Czyli musimy zrobić jeszcze 3 razy tyle – powiedział prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.