Tomasz Grodzki opowiada o tym, jak zamierza wyprowadzić spółkę z kryzysu.
- Duże firmy mają tendencję do inercji, czyli jak się zaczynają kłopoty, to cała organizacja nie nadąża z dostosowaniem się do tego trudnego rynku – mówi.
- Pierwsze pole zatem to jest ograniczenie bieżących kosztów funkcjonowania – podkreśla. Firma Interbud planuje zredukować je aż o 40 proc. - Na wszystkim trzeba oszczędzać, w tym na rzeczowych środkach, jak telefony, samochody, czy na reklamie.
- Drugi równie ważny proces to są działania strategiczne, takie jak dezinwestycje, czyli sprzedaż zbędnego majątku, oraz realizacja inwestycji, które dzisiaj są potencjałem firmy – uzupełnia Grodzki.
Interbud realizuje obecnie dwa projekty deweloperskie. – Myślę, że firma jest jeszcze w na tyle dobrej kondycji, że uda się ją doprowadzić do szczęśliwego finału – ocenia.
Najważniejsze dla firmy jest obecnie uzyskanie zgody sądu na zamianę wniosku o upadłość wnioskiem restrukturyzacyjnym.
Firma zaczęła również poszukiwać nowego inwestora. – Myślę, że po otwarciu i zatwierdzeniu postępowania układowego będziemy mogli wyjść z ciekawą ofertą dla potencjalnych inwestorów – zapowiada Grodzki.
– Ułatwia nam to, że jesteśmy spółką transparentną notowaną na giełdzie. Liczymy na przyciągnięcie nowych inwestorów, bo taki zastrzyk finansowy kilku milionów złotych by bardzo ustabilizował firmę i pozwolił na odzyskanie zaufania inwestorów, którzy już są jej wierzycielami – mówi.
Firma Interbud obecnie koncentruje swoją działalność deweloperską na rynku lokalnym, z kolei projekty budowlano-montażowe zostały zamrożone. - Dzisiaj rynek deweloperski w Lublinie jest bardzo stabilny, co pozwala snuć dobre prognozy – mówi Grodzki.