– Wspieramy w Polsce małe i średnie przedsiębiorstwa, nie duże – mówił w środę podczas posiedzenia Parlamentu Europejskiego premier Mateusz Morawiecki. To potwierdza wnioski, jakie płyną z analizy „Rzeczpospolitej", że przyjmowane przez rząd rozwiązania systemowe skierowane są głównie do sektora MŚP.

Czytaj więcej: Duże wsparcie rządu dla najmniejszych firm. Niższy CIT i składki na ZUS

Świat w mikroskali

– Powiedziałbym nawet, że chodzi przede wszystkim o najmniejsze firmy, czyli z sektora mikroprzedsiębiorstw – zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Dla nich ta pomoc jest niezwykle cenna, poprawia ich poziom płynności i zwiększa dochody do dyspozycji. Można się jednak zastanowić, czy to przyniesie zauważalne korzyści dla całej gospodarki – komentuje.

Wśród najistotniejszych działań wspierających przedsiębiorczość może wymienić – co podkreśla zresztą sam Morawiecki – obniżkę podatku CIT oraz składek na ZUS.

Zmniejszenie stawki CIT z 19 do 15 proc. (a docelowo do 9 proc.) dotyczy tych firm, które osiągają roczne przychody do 1,2 mln euro, czyli ok. 5 mln zł. – W Polsce może się wydawać, że to dużo, jednak taka wartość obrotów to wciąż skala mikroprzedsiębiorstwa – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Uniwersytetu Warszawskiego. Według definicji status mikroprzedsiębiorcy mają firmy, które osiągają obroty do 2 mln euro i zatrudniają nie więcej niż dziewięć osób (obroty rzędu 2–10 mln euro i 10–49 pracowników to małe firmy, a 10–50 mln euro i 50–249 osób to firmy średnie).

Zmiany związane ze składkami na ubezpieczenia społeczne mają kilka wątków. Tu mamy usankcjonowanie działalności bez rejestracji i konieczności opłacania składek przy przychodach do 1050 zł miesięcznie (połowa minimalnego wynagrodzenia). Z tzw. małego ZUS (wysokość składki ma być obniżona i proporcjonalna do uzyskiwanych przychodów) będą mogły skorzystać podmioty o przychodach do 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia, czyli obecnie do 5250 zł.

– Obie propozycje dotyczą ponownie skali mikro – mówi Starczewska. Obroty do 5 tys. osiągają głównie samozatrudnieni i drobna działalność gospodarcza (np. fryzjer, mechanik samochodowy, nauczyciel języka obcego itp.). Za to właściciele nawet małych osiedlowych sklepików już na tej regulacji raczej nie skorzystają.

Z kolei ulga na start, czyli sześć pierwszych miesięcy firmy bez składek na ZUS, obejmuje wszystkie osoby prowadzące działalność gospodarczą. Jednak własny biznes zwykle rozpoczynamy przy mniejszej skali.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Ulga na innowacje

– Rząd ułatwia też życie przedsiębiorstwom, podwyższając limit obrotów dla małych podatników – wylicza Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Pracodawców RP. Więcej więc firm może korzystać z uproszczonych form rozliczeń podatkowych czy z jednorazowej amortyzacji środków trwałych do wartości 50 tys. euro rocznie.

A co rząd robi dla dużych? – Szczególnych rozwiązań dedykowanych tym podmiotom nie ma. Choć można się spodziewać, że to większe przedsiębiorstwa będę głównie korzystać z ulgi na innowacje – podkreśla Kozłowski. Najwięcej wydatków na B+R podnoszą bowiem średnie i duże przedsiębiorstwa, m.in. dlatego że je na to stać. Podobnie większy biznes może stać się głównym beneficjentem ustawy o wspieraniu inwestycji, czyli przekształceniu Polski w jedną wielką strefę ekonomiczną.

– Duże firmy też korzystają z pomocy publicznej, np. przy inwestycjach bezpośrednich. Ale rzeczywiście rozwiązania systemowe przyjmowane w ostatnim czasie przez rząd, ukierunkowane są głównie na te mikro- i małe – przyznaje Kozłowski.

Pytanie: czy to dobrze? – Z punktu widzenie gospodarki to działania średnio sensowne – ocenia Jankowiak. – Jeśli chodzi o tempo rozwoju, to największego wsparcia wymaga poziom inwestycji i zwiększania wartości dodanej. A to domena jednak tych większych. Mamy więc zasadniczą sprzeczność między udzielanym wsparciem w ramach finansów publicznych a zwiększaniem efektywności całej gospodarki w dłuższym okresie – dodaje.

Zniechęcanie do zwiększania

– Biorąc pod uwagę, że sytuacja małych i średnich firm w Polsce nie jest różowa, kumulacja działań wspierających w tym sektorze jest uzasadniona – zaznacza Kozłowski. Chodzi o to, że na MŚP narzucane są mniej więcej takie same daniny i obowiązki administracyjne jak na duże przedsiębiorstwa, choć możliwości ich udźwignięcia są tu znacznie mniejsze. – Niemniej w sytuacji idealnej państwo powinno tworzyć dobre warunki prowadzenia biznesu dla wszystkich podmiotów. A preferencje dla małych zniechęcają do powiększania skali działalności – dodaje Kozłowski.

– Trzeba powiedzieć sobie szczerze, że gospodarka nie rośnie dzięki mikrofirmom – zauważa Małgorzata Starczewska. – Oczywiście, trzeba je wspierać, ale rząd powinien też myśleć, jak zwiększać produktywność i promować nowoczesną gospodarkę – dodaj ekonomistka.

Witold Orłowski rektor Akademii Finansów i Biznesu

Nie mam nic przeciwko wspieraniu małego biznesu. Są powody, by ułatwiać mu życie, a nawet traktować preferencyjnie w niektórych obszarach. Jednak rząd powinien zajmować się także poprawianiem warunków dla dużych przedsiębiorstw. W końcu czy się je lubi czy nie, stanowią one dużą część gospodarki, wartości inwestycji, eksportu itp. Tymczasem klimat wobec dużych firm, zwłaszcza tych międzynarodowych, mamy taki, jaki mamy, w efekcie czego niezbyt wysoka jest ich skłonność np. do inwestycji. Jak rozumiem, takie działania są jednak wynikiem decyzji politycznej rządu, który wyraźnie chce wspierać małe, a do dużych jest nastawiony sceptycznie.

Cezary Kaźmierczak prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Wspieranie małego i średniego biznesu w Polsce jest koniecznością. Dotychczas państwo stawiało na duże przedsiębiorstwa, proszę spojrzeć na listę dotacji w ramach pomocy publicznej. Dobrze więc, że w ostatnich miesiącach coś się ruszyło także w pomocy dla małych, choć część z nich to wciąż tylko zapowiedzi. Co więcej, wciąż jest tego za mało. Mały biznes w Polsce jest obciążony daninami i obowiązkami administracyjnymi niewspółmiernie do swoich rozmiarów. Marzy mi się taki system jak w USA, gdzie w przypadku najmniejszych firm obowiązki, a co więcej, egzekucja tych obowiązków, są prawie żadne. Prawdziwe siły kontrolne państwo skupia na dużych.