– Prawie wszystko jest już w jakiś sposób odblokowane – pomyślano nie tylko o targach, konferencjach, weselach, ale nawet o pokojach zagadek i domach strachu. Tylko u nas, w branży szkoleniowej praktycznie nic się nie zmieniło – twierdzi Piotr Piasecki, prezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych (PIFS).

Izba od maja apeluje do resortów rozwoju i zdrowia o zniesienie wprowadzonego w czasie pandemii zakazu prowadzenia stacjonarnych kursów i warsztatów. Na razie bez rezultatu – choć w kolejnych rozporządzeniach są wprowadzane kolejne wyjątki dotyczące określonych grup zawodowych, np. notariuszy.

Stracony rok

Zdaniem szefa PIFS, teoretycznie firmy szkoleniowe mogą potraktować kursy jako spotkania. Zgodnie z niedawnym rozporządzeniem Rady Ministrów – spotkania można teraz organizować, choć głównie na świeżym powietrzu, a jeśli wewnątrz budynku, to z zachowaniem rygoru sanitarnego, czyli 15 mkw. na osobę.

Ten rygor w praktyce blokuje stacjonarną działalność firm szkoleniowych, które nie mogą organizować otwartych kursów, ani nawet wynająć w hotelu sali na szkolenie wewnętrzne zamawiane przez ich klienta. – Chociaż stale słyszymy, że szczególnie teraz, gdy firmy stają przed nowymi wyzwaniami, pracownikom są potrzebne nowe umiejętności i szkolenia, to brak decyzji o odmrożeniu naszej branży wskazuje, że edukacja pozaformalna nie jest traktowana poważnie – dodaje Piasecki.

Jego obawy podziela Michał Zaborek, prezes House of Skills, jednej z największych firm szkoleniowych. – Mamy wrażenie że ustawodawca zapomniał o naszej branży, a przecież wiele innych dziedzin życia, nie tylko biznesowego, jest dzisiaj „otwartych" – twierdzi szef House of Skills, która od roku praktycznie w całości funkcjonuje w kanałach online.

Jak jednak wynika z przeprowadzonego pod koniec zeszłego roku badania PIFS, które objęło 770 firm szkoleniowych, tylko co piątej z nich udało się po wybuchu pandemii przenieść większość (ponad połowę usług) do internetu. Ponad 60 proc. uczestników badania nie zdołało się przestawić na e-szkolenia albo zrobiło to w niewielkim stopniu. W rezultacie ponad dziewięć na dziesięć firm szkoleniowych zanotowało w 2020 r. spadki sprzedaży, przy czym w ponad 60 proc. z nich przychody skurczyły się o ponad połowę. Powodem spadków było nie tylko zamrożenie szkoleń stacjonarnych, ale także planów rozwojowych wielu pracodawców, którzy w czasie pandemii ograniczali się często do krótkich webinarów pomagających przejść na zdalną pracę i komunikację.

Wiedza i networking

Autopromocja
BLACK WEEKEND

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Teraz, wraz z odmrożeniem gospodarki, branża szkoleniowa liczy na odbicie popytu na swoje usługi. – Nasz sektor pomaga w wychodzeniu z kryzysu innym branżom, które szukają teraz nowych możliwości rozwoju – zaznacza Piotr Piasecki. Według niego, szczególnie firmy, które nie ucierpiały wskutek pandemii, chcą teraz inwestować w programy rozwojowe. Im bardziej zaawansowana technologicznie branża, tym jej potrzeby szkoleniowe są większe.

O wyraźnym ożywieniu popytu na szkolenia rozwijające umiejętności pracowników mówi Piotr Grzechowiak, prezes Grupy ODITK. Chociaż jego firma działa obecnie głównie w formule online, to coraz więcej pracodawców pyta o hybrydowe formy szkoleń – z istotnym udziałem stacjonarnych spotkań.

Ten trend zauważa też Anna Szałaj, szefowa działu konferencji i szkoleń „Rzeczpospolitej". – Klienci coraz częściej pytają nas, kiedy będą możliwe szkolenia stacjonarne. Chcą się wreszcie spotkać z ludźmi ze swojej branży, wymienić opinie i wizytówki. Szkolenia są nie tylko okazją do zdobycia wiedzy i umiejętności, ale nie mniej ważną okazją do poznania ludzi z branży, do networkingu – zaznacza Anna Szałaj. Zdaniem Piotra Piaseckiego przyszłość branży to szkolenia hybrydowe; ostatni rok pokazał, że część celów rozwojowych można realizować online, ale nie wszystko daje się zastąpić e-learningiem.

– Nasi klienci, i my także, czekają na możliwość realizacji działań na żywo, oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Po tak długiej przerwie wszyscy jesteśmy spragnieni interakcji, rozmów, działania i doświadczeń na sali szkoleniowej. Czekamy zatem z niecierpliwością na odmrożenie spotkań i szkoleń biznesowych – dodaje prezes House of Skills.